Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologizm. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 października 2009

V jak Vendetta

Nie jest trudno zauważyć, że prawica przegrała walkę o kulturę. Triumfy teraz tam święcą osoby związane ze środowiskami lewicowymi. Weźmy jako przykład Wilhelma Sasnala. To w sumie odtwórczy malarz; podobne dzieła do jego obrazów powstawały wcześniej. Liczy się jednak w środowisku, ponieważ ma solidne wsparcie w postaci Krytyki politycznej. Taka Nieznalska ukrzyżowała swego czasu genitalia. Był to zwykły prymitywny, pornograficzny obrazek, który wywołał jednak wielkie poruszenie. Również w innych gałęziach sztuki można mnożyć tego typu przykłady. Obecnie nie można dostać nagrody Nobla w dziedzinie literatury, jeżeli nie ma się lewicowych (lub wręcz lewackich) poglądów. A film? Tam negatywnymi bohaterami stają się ludzie traktowani przez nich jako prawica - na przykład wszelcy fabrykanci i arystokraci. Powstaje również szereg przekłamań, że faszyzm to prawicowy radykalizm. Doskonałym przykładem jest tutaj Suma wszystkich strachów. Jeden z pobocznych motywów wykorzystałem zresztą w swoim tekście pod tym samym tytułem.

Ciężko jednak znaleźć film będący w większym stopniu przejawem wszystkich lewicowych projekcji niż V jak Vendetta. Obraz ten jest z gruntu przekłamany, antychrześcijański oraz proislamski. Korzysta się tutaj ze starych klisz w postaci straszeniu faszyzmem oraz zrównywaniu z tym nurtem lewicowej ideologii całej prawicy. Nawet w lewicowo-liberalnym Wproście krytyk stwierdził, że to obraz bardzo jednostronny. Moim zdaniem można to uznać za formę swoistego zabezpieczenia. Ponieważ lewica ma swoje na sumieniu w zeszłym stuleciu, trzeba stworzyć kukłę do bicia w postaci sił skrajnie prawicowych, a następnie na nie wszystko zganiać. Sztucznie również trzeba nagłaśniać ludzi o poglądach prawicowych, mówiąc, że są to "faszyści" - tutaj jeszcze wymienić szereg innych określeń. Przykładem była choćby wypowiedź Artura Górskiego dotycząca wyboru Baracka Hussejna Obamy na prezydenta USA. Napompowano tutaj balon do nieprawdopodobnych wręcz rozmiarów. Inny przypadek to wypowiedź Janusza Korwin-Mikkego o szkołach integracyjnych, po której zarzucono mu wspieranie izolacji społecznej. Najzabawniejsze jest, że lewicy wszystko uchodzi płazem...

Mówi ona, że gdy prawica z prawdziwego zdarzenia (nazywana przezeń skrajną) dojdzie do władzy, to będą dziać się straszne rzeczy. Tutaj należy postawić kilka pytań. A kto odpowiada za biurokratyczne państwo, w którym prawo jest tak skomplikowane, że nawet prawnicy nie mogą się w nim połapać? Na pewno nie jest to prawica. Przerośnięta biurokracja oraz rozbudowany sektor państwowy to jest wybitnie lewicowa specjalność. W efekcie biec trzeba do odpowiedniego urzędu po zgodę na wkopanie szamba, zrobienie wjazdu na działkę, ścięcie drzewa czy montaż lub demontaż płotu. W dodatku trzeba biegać jeszcze do geodety, żeby porobić wszystkie pomiary. Koszta rosną niemiłosiernie, a kto za to wszystko odpowiada... lewicowy ustawodawca. Najdziwniejsze, że pies z kulawą nogą tego nie dostrzega. A te administracyjne trudności z każdym lewicowym, socjalistycznym gabinetem co raz bardziej narastają.

Tak samo traktowane jest jako rzecz normalna przymusowe i państwowe szkolnictwo. Popatrzmy jednak, że w praktycznie wszystkich krajach na świecie prowadzi ono do intelektualnej lobotomii. A czy rodzice nie powinni ustalać, czego ma się uczyć ich dziecko? Dlaczego tutaj arbitralnych decyzji mają dokonywać urzędnicy? Mało kto w obecnych czasach stawia takie pytania, a jeżeli już, to traktowany jest jako oszołom. Przecież sam obowiązek posyłania dzieci do szkoły jest totalitarny i bolszewicki. Mógłbym się tutaj długo znęcać nad tym ewidentnie lewicowym, oświeceniowym wymyśle. Został on już zawarty w Manifeście komunistycznym z 1849 roku.

Ciekawy przypadek stanowią ubezpieczenia społeczne. Samo to, że istnieją implikuje szereg działań. Przecież na tym, co wpłacali ludzie przez całe życie można zarabiać, stąd też pojawiają się pomysły eutanazji. Ponieważ państwo chce kalkulować jakoś wydatki, może wręcz dążyć do społeczeństwa eugenicznego. Przykładem tego jest na przykład protokół z Groeningen, według którego legalne staje się uśmiercenie niepełnosprawnego dziecka. Jeszcze nie tak dawno temu nad tego typu pomysłami unosiłaby się aureola brunatnego smrodku. Teraz dyskutują o nich poważne gremia naukowe jak na przykład Royal Society. Możemy zatem dożyć czasów, kiedy to rzeczą normalną będzie decydowanie przez urzędników, kto ma mieć dzieci...

W imię troski o Błękitną Planetę walczy się z globalnym ociepleniem. Ustala się zatem limity emisji dwutlenku węgla. Tutaj pojawiają się też pomysły skrajniejsze. A może by tak ograniczać przyrost naturalny? Dyskutuje się zatem o polityce jednego dziecka rodem z Chin. Najśmieszniejsze, że to wszystko uchodzi lewicy płazem. Nikt nie raczy na to podnieść głosu - uciszony zostałby zresztą przez prawo Godwina, gdyby porównał to do faszyzmu. Przecież to wytwór myśli prawicowej, my natomiast jako jaśnie oświeceni jesteśmy z zupełnie innej bajki.

A zakładanie własnego interesu? Tylko po to trzeba objeździć kilka urzędów. Później należy się użerać z Sanepidem, PIP i Bóg jeden raczy wiedzieć, czym jeszcze. No i komu to wszystko zawdzięczamy, jak nie lewicowym rządom? Przecież prosta czynność jak sprzedaż malin na targu przez to staje się strasznie skomplikowana.

Na dodatek całość fiskalizmu wynosi ponad 80%. Gdyby wyrzucić te wszystkie ZUS, NFZ, państwowe przedsiębiorstwa, takową szkółkę, służbę zdrowia, opiekę społeczną et cetera, do tego znaczną część urzędników, wystarczyłoby tylko kilka prostych podatków. A my musimy płacić dochodowy, akcyzowy, VAT, Belki, żeby wymienić tylko te najważniejsze.

Lewica bardzo lubi zarzucać prawicy skłonności totalistyczne. Jednak spójrzmy na obecne państwo zarządzane przez jaśnie oświeconą siłę polityczną z przymusem szkolnym, szczepień, ubezpieczeń, państwową opieką zdrowotną, miriadami urzędów i zatrudnionych w nim urzędników. No i co nam wszystkim to przypomina, gdyby trzeźwo to wszystko przemyśleć. Okazuje się, że to socjalizm dąży stopniowo do totalitaryzmu poprzez rozrost instytucji państwa i wiążącym się z nimi drobiazgowym prawem. A nas w tym czasie raczy się obrazami typu V jak Vendetta!

piątek, 25 września 2009

Co mnie przeraża...

Jak rozmawiam z ludźmi, to często schodzi na politykę. Z tego też wywodzi się pomysł prowadzenia przeze mnie bloga: jestem bowiem polemistą. Oczywiście, dostaje mi się od "faszystów", "darwinistów społecznych" - tutaj wszystkie epitety trafiające pod moim adresem jest ciężko wymienić. Reakcja ludzi, którzy swój światopogląd często budują na emocjach lub mediach, jest dosyć przewidywalna. Mówi się, że wyborcy PiS ukuli pojęcie leminga. Problem w tym, że jako człowiek, który na tą partię nie głosował, widzę ich miriady. Pewne rzeczy człowieka nie wprawiają w osłupienie - jak na przykład uzasadnianie istnienia państwowych przedsiębiorstw, prawa budowlanego czy zasiłków dla bezrobotnych. To raczej norma. Ten kto powiedział, że polska młodzież jest prokapitalistyczna, to najprawdopodobniej ślepiec. Wszechobecny socjalizm na gruncie ekonomii nie przeraża mnie jednak aż tak mocno. Czasem od ludzi całkiem inteligentnych, nie lemingów, zdarza się usłyszeć jeszcze gorsze rzeczy.

Rozmawiam sobie kiedyś, schodzi na eugenikę. No i co się okazuje? Ten człowiek w imię ratowania środowiska byłby zdolny poprzeć tego typu metody. Pozwolę sobie to wymienić. Mam tutaj na myśli przymusową sterylizację, politykę jednego dziecka, przymusową aborcję i eutanazję (obok dobrowolnej, rzecz jasna), a nawet urzędowe regulowanie, ile dany człowiek ma żyć. Uznał, że do tego doprowadzi stopniowe przeludnienie. Będziemy mieli do wyboru albo wszystko, co jest tylko na Ziemi zaorać, albo zgodzić się na takie eugeniczne ustawodawstwo. Tego bowiem wymaga Zeitgeist. To ma być konsekwencja naszego rozwoju. Cóż, niektórzy usprawiedliwiają przymus szkolny rozwojem społecznym i technologicznym - więcej, to jest jeden i ten sam sposób rozumowania. Państwo ma się rozrastać, ponieważ taki jest duch czasu. Mamy komputery, wysyłamy w kosmos satelity, robimy transgeniczne organizmy - to każdy powinien czytać, pisać i liczyć, żeby jakoś funkcjonować i wiedzieć co nieco o otaczającym świecie. A teraz tutaj identyczny sposób rozumowania: ponieważ będzie trzeba ratować środowisko, to trzeba jakoś ten przyrost naturalny ograniczyć i utworzyć jakiś Urząd ds. Reprodukcji i Planowania Populacji (na tej samej zasadzie jak państwowy system szkolnictwa).

Eugeniczne pomysły długo były potępione. Jeszcze niedawno każdy, kto by o nich wspomniał, praktycznie przestałby w przestrzeni publicznej istnieć. Dolepiono by mu bowiem łatkę "nazisty" lub - dużo szerszy zbiór - "faszysty". Z tymi bowiem tego typu praktyki były przez kilkadziesiąt lat kojarzone. Emocje zaczynają jednak opadać. Poza tym ostatnio doszło do tego, że samo porównywanie czegoś do nazizmu stanowi swego typu chwyt erystyczny. Pomysły tego typu w nieco nowej oprawie przeżywają renesans. W pierwszej połowie dwudziestego stulecia chodziło eliminację arbitralnie wyznaczonych "podludzi". Teraz modna jest troska o Błękitną Planetę. Wszystko ma być "ekologiczne", choć ekologia jako nauka o oddziaływaniach między organizmami i ich środowiskiem nie stanowi ochrony środowiska. Ekologiści co raz mocniej ingerują w prawodawstwo. Zakazano na przykład rtęciowych termometrów, co jest swoistym szczytem prawnego absurdu. (Do niedawna myślałem, iż to jakiś głupi żart!) Do tego limity emisji dwutlenku węgla. Tylnymi drzwiami wkracza tutaj brunatny smrodek, tak często zarzucany środowiskom prawicowym lub za prawicę siebie uznających. Ekologiści zamierzają bowiem ograniczyć przyrost naturalny. Oni napisali wprost, że to jest główny powód ich poparcia dla aborcji, eutanazji czy antykoncepcji. Te jednak ich zdaniem są nie wystarczające. Oni przecież chcą zredukować ilość ludzi do miliarda! Podawane są też przez nich liczby jeszcze mniejsze. Eric R. Pianca uznał na przykład, że 350-500 milionów to liczebność idealna. Jeszcze inni wymieniają... 100 milionów. W tym kontekście wypada dodać, że Klub Rzymski uznał, iż w Polsce powinno żyć 15 milionów ludzi. No i jak to osiągnąć? Bez metod eugenicznych takich jak wyżej wymienione się po prostu nie da. Dlatego ekologiści co raz głośniej krzyczą, żeby wprowadzić chińską politykę jednego dziecka. Później wiadomo do czego dojdzie. W Chinach czy w Indiach za Indiry Gandhi przyrost naturalny ograniczano z użyciem sterylizacji. Tutaj też pewne gremia nie powstrzymają się przed wprowadzeniem tego typu metod. Należy pytać, nie czy, tylko kiedy do tego wszystkiego dojdzie? Skoro już tego typu postulaty pewne poparcie mają, to jakieś "arbuzy" zechcą to w końcu w życie wprowadzić.

Argumenty o eugenice mogą zostać zbyte za pomocą prawa Godwina. Oznacza ono, że jeżeli ktoś powołał się na nazizm bądź jego praktyki w dyskusji, została ona zakończona. Jest tu jednak pewien haczyk: teoretycznie można by o tym systemie uniemożliwić wszelką dyskusję w aspekcie współczesności. To jedna sprawa, która pozwala prawo Godwina obejść. Z drugiej strony, sama eugenika nie była specyfiką tylko i wyłącznie nazizmu. Lewicowe środowiska na początku dwudziestego stulecia wyznawały ją powszechnie. Czy w wydaniu ekologistów czy nazistów ma ona takie samo podłoże, którym jest neomaltuzjanizm. Wywodzi się to od Prawa ludności Malthusa, gdzie uznał, że liczba ludności przyrasta w tempie geometrycznym, natomiast zasoby w arytmetycznym, zatem nie da się ludzkości wyżywić. Ekologiści nawet mówią o tym wprost. Przecież zasoby Ziemi są ograniczone, a ludzi jest prawie siedem miliardów. Co należy zatem zrobić? Liczebność gatunku Homo sapiens należy ograniczyć do arbitralnie przezeń określonej liczby. Taka jest ich retoryka.

Jednak zarówno ekologiści jak i ci, którzy przejmują część ich argumentacji, nie widzą jednego. Przecież mamy do czynienia z rozwojem naukowo-technicznym. Gdy ludzi było za dużo, żeby trudnili się myślistwem i zbieractwem, to wynaleziono rolnictwo. Z kolei, gdy później wzrosła liczba ludności, doszło z kolei do rewolucji przemysłowej. O tym zapomniał też Malthus, że postęp samych technik rolnych powoduje, iż więcej ludzi można wyżywić. Neomaltuzjanizm jako taki pozbawiony jest zatem jakichkolwiek logicznych podstaw. Skoro ludzie sobie poradzili wtedy, to i teraz jakieś wyjście z sytuacji zostanie znalezione. Przecież technika cały czas postępuje na przód.

Wypada również wspomnieć na zakończenie o wyjątkowej hipokryzji ekologistów. Przecież oni popierają antykoncepcję, w tym również hormonalną. A czy wiedzą jakie spustoszenia w środowisku wywołują ksenoestrogeny (vide feminizacja samców ryb). Świadczy to o roli, jaką neomaltuzjanizm i przy okazji zoologiczny antykapitalizm odgrywają rolę w ich światopoglądzie.

Wydawało się, że taka potworność jak eugenika już nie jest w stanie odżyć. Niestety, lecz doczekamy czasów, kiedy będziemy musieli biegać po różne papiery do Urzędu ds. Reprodukcji i Planowania Populacji. Zupełnie jak obecnie, gdy chcemy postawić na działce płot bądź wkopać szambo. Historia kołem się toczy...

wtorek, 8 września 2009

Europaranoja

Przez kilkadziesiąt lat żyliśmy pod butem Wielkiego Brata ze wschodu. Gdy ZSRR upadł, a blok komunistyczny rozleciał się, była szansa, żeby nasz kraj rozpoczął samodzielny żywot. Niestety, została ona zmarnotrawiona. Do władzy doszli tutejsi odpowiednicy Widkuna Quislinga. Nie potrafili sobie oni wyobrazić, że Polska może być silnym, suwerennym i niezależnym państwem. Więcej, jeden z nich, profesor-co-nie-ma-nawet-magistra Władysław Bartoszewski, twierdził, iż jesteśmy brzydką panną bez posagu. Ich zdaniem musieliśmy być komuś podporządkowani. Zostali w końcu tak nauczeni przez kilkadziesiąt lat komunizmu. Kiedyś była Moskwa, coś teraz musi ojczyznę wszystkich partyjnych zastąpić. No i stało się... nasi rodzimi quislingowcy wpakowali nas do Związku Socjalistycznych Republik Europejskich potocznie nazywanym Unią Europejską. W 2003 roku przekonywali nas wizją krainy mlekiem i miodem płynącą. Postraszyli jeszcze ciemny lud, że jak się w ZSRE... przepraszam UE... nie znajdziemy, to znajdziemy się z powrotem w strefie wpływów Rosji. W referendum ponad 70% opowiedziało się za obecnością Polski w UE. Anschluss dokonał się 1 maja 2004 roku. Do tej pory pamiętam, jakie Bizancjum wyprawiła wtedy publiczna telewizja. Odliczali do północy zupełnie jak w oczekiwaniu na nowy rok podczas sylwestrowej imprezy. Miała się zacząć Nowa Era...

Co my natomiast mamy? UE mnoży głupie przepisy. Przykładem jest niemożność ubicia prosiaka oraz jego spożycia. W końcu mięso nie przeszło przez trychinoskopię. Wycofano rtęciowe termometry - usprawiedliwiano to troską o środowisko naturalne. Nic jednak bardziej nie niszczy przyrody jak wymysły ekologistycznych lobby oraz wielkich korporacji, które takich pożytecznych idiotów zatrudniają. Tak jak wycina się lasy pod uprawy roślin oleistych - w końcu pogrobowcy neomaltuzjanizmu i eugeniki wymarzyli sobie biopaliwa - tak UE pod ich dyktando zabroniła dystrybucji stuwatowych żarówek. Zamiast tego mają być stosowane energooszczędne świetlówki. Teraz mamy do czynienia z ciekawą sprawą? Zabroniono klasycznych termometrów rtęciowych, bo rtęć w nich zawarta jest szkodliwa dla wszystkiego, co żyje. Ciekawe tylko, że nie pamiętali o tym pierwiastku w świetlówkach. Ktoś w Brukseli musiał wziąć zatem niezłą łapówkę. To tylko skromny przykład piramidalnych absurdów, jakie wychodzą od brukselskich urzędników.

Musimy na przykład powołać jakiegoś ministra ds. dyskryminacji, ponieważ tak nakazuje unijne prawo. Ale w Polsce mamy już urzędów tego typu około dwudziestu. W obecnych warunkach można by to zredukować spokojnie o połowę. Po co nam zatem kolejny? Dokonując reductio ad absurdum, należy się zastanowić, kiedy Moskwa bis w postaci Brukseli nakaże nam powołanie ministra ds. równego statusu ludzi, małp człekokształtnych i waleni...

Niektórzy do tej pory myślą, że UE wesprze liberalizację gospodarki w Polsce. Oni się grubo mylą. Więcej, nie wiem, jak można jednocześnie chwalić wolny rynek jako najlepszy mechanizm dystrybucji oraz opowiadać się za przynależnością Polski do UE. Ciężko o taki przypadek schizofrenii. Z drugiej strony mało jest na świecie tak antyrynkowych organizacji jak UE. Przecież to wszystko to zwykły międzynarodowy socjalizm. Użyć można mocniejszego określenia: to trockizm. Na wszystko są produkcyjne normy. Nawet warzywa muszą mieć odpowiednie rozmiary. Dotowane są różne podmioty gospodarcze, co już samo w sobie jest zaprzeczeniem idei wolnego rynku. W dodatku UE narzuca minimalne normy akcyz, podatków VAT czy ceł. Ingeruje zatem w politykę fiskalną państw członkowskich. Gdybyśmy znieśli na przykład akcyzę na paliwa, to centrala zapewne by się na nas obraziła, no i naliczono by nas karę za to wielkie przewinienie zdaniem tamtejszej biurokracji. Tak samo stałoby się, gdybyśmy zrobili za niski VAT bądź wprowadzili obrotowy. Nie mówię już o realizacji projektów bardziej skrajnych, jak sprywatyzowanie wszystkich państwowych przedsiębiorstw oraz do tego całego socjalu oraz ograniczenia fiskalizmu do kilku najprostszych podatków. W obecnej sytuacji to jest niemożliwe.

Wspomnieć wypada jeszcze o standardowym projekcie ZSRE w postaci euro. Nie zdaje on egzaminu. Pokazał to ostatnio kryzys gospodarczy. Kraje, które przyjęły wspólną walutę albo dopasowały do niej kurs, bardzo mocno go odczuły. Prowadzi również do ogólnej drożyzny - Niemcy zwykli mówić na ten pieniądz teuro. Pamiętne były też wycieczki Słowaków nawet spod węgierskiej granicy do sklepów po polskiej stronie. A nasi "ekonomiczni geniusze" bez przerwy naciskają, aby przyjąć tą walutę.

Niektórzy do prorynkowych działań UE mogą zaliczać naciskanie na nasz kraj w sprawie stoczni. To była jednak forma protekcjonizmu. Niemcy i Francja chciały uchronić swoje państwowe zakłady w tej branży, które tam mocno drenują budżet. Polityk prawicowy z prawdziwego zdarzenia nie potrzebowałby natomiast żadnych zachęt ani nacisków. Uznałby, że państwowe przedsiębiorstwa są nierentowne, kosztowne et cetera, no i sprywatyzował je. UE nie wypada inaczej określać niż eurokomuna. Mamy w niej do czynienia z centralnym planowaniem gospodarki. Swojego czasu była mowa o strategii lizbońskiej, wedle której ZSRE miał dogonić Stany Zjednoczone do 2010 roku. Jednak tak się nie stało. Interwencjonizmem się jednak w tej materii nic nie wskóra. Ten pomnik pychy lewicy, parafrazując słowa Margaret Thatcher, prędzej sam zacznie niedomagać. Tak bowiem się kończy wszelki socjalizm: wali się pod własnym ciężarem.

Do mitów należy równość państw w ZSRE. Tam pierwsze skrzypce grają Niemcy i Francja, wszystko zatem musi iść po ich myśli. UE służy do niczego innego, jak załatwiania przez nie własnych interesów. Mniej znaczni od niemiecko-francuskiego dominatu muszą się mu bezwzględnie podporządkować.

Jednym z koronnych argumentów zwolenników wstąpienia do UE był strach przed Matuszką Rassiją. A czy ZSRE nas przed nim chroni. Gdyby Niemcy i Rosja umówiły się odnośnie tego, żeby nas podzielić między siebie, to nikt by im nie przeszkodził. Argument o rosyjskim niebezpieczeństwie jest zatem co najmniej niedorzeczny. Więcej, nie wiadomo, czym sama UE jest podszyta. Swojego czasu Władimir Bukowski wspominał, że to projekt realizowany przez rosyjskich agentów. Tak więc z deszczu pod rynnę...

Co zatem powinna zrobić rozsądna władza w Polsce? Związek Socjalistycznych Republik Europejskich powinniśmy opuścić. Z obecności w nim nic dobrego nie wynika. Więcej, dostajemy ciągłe połajanki o braku postępów w budowie jedynego prawdziwego socjalistycznego ustroju. Tym bardziej trzeba tak poczynić. Wówczas będzie można przeprowadzić rozsądne reformy państwa, w tym uwolnienie gospodarki i likwidację znacznej części biurokracji.

Nikt się na to jednak nie zdecyduje. Będziemy się co raz bardziej pogrążać w zalewie międzynarodowego socjalizmu, libertynizmu i politycznej poprawności. Wielu z nas myśli, że złapali Pana Boga za nogi przynależnictwem Polski do ZSRE. Ogarnęła nas - od szczytów władzy po szarych obywateli - europaranoja!

poniedziałek, 6 lipca 2009

Oczy Heisenberga

Lewica cierpi na pewne projekcje. Lubi mianowicie przenosić swoje grzechy na swoich ideologicznych oponentów. Widać to na przykładzie tego, co obecnie niejednokrotnie określane jest lub kojarzy się ze skrajną prawicą. Mamy mianowicie ogolone czaszki, brunatne koszule, salut rzymski itp. Mało kto pamięta przy tej okazji, że są to socjaliści, zatem ex definitione do prawicy się nie mogą zaliczać. Przedstawieni zostali jednak jako wręcz "skrajni", a ludzie to kupują. Wobec tego nazizm, faszyzm oraz pochodne uchodzą za ultraprawicę. Nie jest to jednak jedyny taki przypadek.

Nasi ideologiczni przeciwnicy przywykli również do operowania innym argumentem. Zarzucają nam bardzo często eugeniczne zapędy. Gdy ze strony prawicy padnie krytyka szkół integracyjnych, to zaraz lewica się uaktywnia, iż dążymy do społecznej segregacji. Pamiętny był skandal we Wrześni rozpętany przez LSD i Partię Zboczonych Kobiet. Próbowali oni udowodnić, że Korwin-Mikke to zwolennik eugeniki. W sumie miał rację - to rodzice powinni decydować, do jakiej szkoły posyłają dziecko i czy w ogóle to czynią, niezależnie od stopnia sprawności bądź niepełnosprawności. Z osobistych potyczek na tle ideologicznym, to pamiętam, jak moi dyskutanci zarzucali mi traktowanie ludzi jak zwierząt w dżungli. Przy okazji mamy tutaj do czynienia z jednym z tryków stosowanych przez lewicowców w dyskusjach, a mianowicie operowaniem słowami-wytrychami. Oni uważają, że za pomocą jednego chwytliwego hasełka są w stanie zamknąć dyskusję na swoją korzyść. Czy stety czy niestety - zależy, z której strony barykady się stoi - mylą się.

W przypadku eugeniki mamy do czynienia z klasycznym przerzucaniem zgniłego jaja. Często samo sformułowanie nie pada, tylko jest traktowane jako podzbiór większego zbioru o nazwie "faszyzm" albo "nazizm". Wiadomo jednak, o co chodzi. Zacznijmy od tego, kto postulował rozwiązania eugeniczne. Bardzo często byli to socjaliści lub liberałowie. Przed rządami nazistów w Niemczech najgłośniej eugenikę popierała socjaldemokratyczna SPD. W Szwecji w 1934 roku ustawę sterylizacyjną przeforsował socjalistyczny gabinet. W przedwojennej Polsce eugenika popierana była przez środowiska, które można najkrócej określić jako postępowe, między innymi ówczesne feministki. W USA eugenizm lansowała między innymi słynna aborcjonistka Margaret Sanger. W tamtejszym ruchu eugenicznym ważną postacią był ówczesny ekologista Madison Grant. Postulował on wręcz eksterminację ludzi uznanych za niezdatnych. Postulaty dotyczące eutanazji nie są również niczym nowym. Pojawiły się one na początku dwudziestego stulecia. Już wtedy Kościół katolicki był atakowany przez środowiska postępowe za wsteczność, ponieważ się na takie praktyki nie godził.

Eugenikę również lewica stosowała. We wspomnianej wyżej Szwecji - tak, tym socjalistycznym raju - w latach 1934-1976 wysterylizowano 80 tysięcy ludzi, którym dopiero pod koniec zeszłego stulecia zaczęto wypłacać odszkodowania. Wspomnienie o wybrykach nazistów jest tutaj truizmem. Pierwszą ustawę, jaką oni uchwalili, to było prawo sterylizacyjne. Później przeprowadzana była akcja T4. Bardzo często powielanym błędem jest mówienie, że to nacjonalizm doprowadził do powstania obozów zagłady. Nieprawda - tutaj głównym motorem całego przedsięwzięcia była eugenika. Rzadko się mówi również, że pierwsza ustawa legalizująca aborcję na terenie Polski pochodzi z 1943 roku - a była ona motywowana właśnie względami eugenicznymi. Pojawiają się również czasem głosy, że komunizm nie był eugeniczny. To jest oczywista nieprawda. Lejba Dawidowicz Bronstein, znany pod artystycznym pseudonimem Lew Trocki, uważał, że aborcja wraz z przymusową sterylizacją doprowadzą w krótkim czasie do powstania radzieckiego nadczłowieka. W latach trzydziestych zeszłego stulecia przeprowadzano przymusowe aborcje i sterylizacje wśród niektórych drobnych nacji w ZSRR np. u Kałmuków i Czeczenów.

Po drugiej wojnie światowej eugenika została skompromitowana. Dla przykładu dawna Liga Kontroli Urodzeń stała się Planned Parenthood. Lewica musiała się bardzo mocno natrudzić, żeby ten cały interes ukryć pod dywanem oraz sprawić, żeby kojarzył się on z prawicą. Tutaj już wcześniej o kreację faszyzmu i nazizmu jako prawicowych ekstremizmów zadbała sowiecka agentura wpływu. W Zmierzchu Zachodu Patrick Buchanan opisał zebranie KPZR, w którym sugerowano, aby do wszystkich ideologicznych przeciwników doczepiać łatkę "faszystów". Po wojnie w przypadku nazizmu o jego skrajnie prawicową kreację zadbali sami naziści, którzy zapisywali się masowo do SPD. Część z nich tworzyła i działała również w partiach Zielonych. W NRD komuniści byli niejednokrotnie wielce zdziwieni, kiedy w aparacie państwa widzieli swoich niedawnych oprawców. Przy okazji uznania nazizmu za system skrajnie prawicowy, również poszczególne jego elementy - przynajmniej te najmocniej nagłośnione - zostały do ultraprawicy zaklasyfikowane. Eugenika trafiła więc zatem jako fragment programu do kuferka z napisem "skrajna prawica".

Lewica tymczasem z takich zamiarów w ogóle nie zrezygnowała. Obecnie często dyskutowane są projekty, które jeszcze niedawno byłyby uznane za brunatny smrodek. Przykładem jest na przykład protokół z Groeningen pozwalający uśmiercić niepełnosprawne dziecko na przykład z rozszczepem kręgosłupa. Kilka lat temu w Royal Society debatowano nad tym, czy w ogóle nie należałoby przymusowo uśmiercać noworodków z wadami rozwojowymi. O tym wszystkim jest coraz głośniej. Nie ma już tutaj odium nazizmu, tylko jest za to nowoczesność.

Istnieje grupa myślicieli określających się mianem utylitarystów. Oni proponują w ogóle inaczej zdefiniować byty osobowe tak, aby to były byty mogące uświadomić sobie ból i cierpienie. Dla nich osobą jest na przykład szympans czy prosiak, a nie jest już dziecko bezpośrednio po urodzeniu. Co oni głoszą? Oczywiście opowiadają się za aborcją i eutanazją. Do tego dochodzi jeszcze przymusowa sterylizacja czy w niektórych przypadkach przymus eutanazyjny. Mamy tutaj do czynienia z odwróceniem się historii. Na początku dziejów eugeniki postulowano najpierw sterylizację. Eutanazja czy aborcja doszły dopiero później. Teraz najpiew aborcja, potem eutanazja jako logiczne następostwo, a na koniec dojdzie przymusowa sterylizacja czy nawet niedobrowolne wyeutanowanie. Utylitaryści z Peterem Singerem na czele są zatem typowymi eugenikami.

Wspominałem wcześniej o ekologizmie. Wyznawcy proponują tutaj zupełnie, co innego. Oni dążą do ograniczenia przyrostu naturalnego. Z tego to powodu popierają aborcję, eutanazję oraz antykoncepcję. Dlaczego? Ponieważ wymyślili sobie, że optymalna liczba ludzi na Ziemi to miliard. Niektórzy wymieniają jeszcze mniejsze liczby np. 100 milionów. Ekologiści proponują pójść jeszcze dalej. Lansują na przykład politykę jednego dziecka rodem z Chin. Dodam, że takie propozycje w USA, Wielkiej Brytanii czy zachodniej Europie już wielokrotnie były zgłaszane. To oczywiście podchodzi pod eugenikę, a konkretnie pod jeden z jej postulatów, czyli neomaltuzjanizm.

Jak się czyta takie różne propozycje lewicy, to chodzi człowiekowi jedna myśl po głowie, również w związku z rozrostem socjalizmu. Czy nie obudzimy się w końcu w świecie rodem z Oczu Heisenberga?

niedziela, 15 czerwca 2008

Lewicowe pseudonauki(2): Inne tezy ekologistów.

Czym jest ekologizm?

W poprzednim tekście zająłem się problemem globalnego ocieplenia. Wnioski są jednoznaczne, jest to propagandowa bujda. Istnieją jednak inne tezy ekologistów, które wymagają oddzielnej dyskusji. Z tego powodu postanowiłem oddzielić od siebie problem globalnego ocieplenia oraz inne tezy ruchu określającego się mianem ekologistów lub zielonych. Te tematy generalnie leżą blisko siebie, jednakże antropogeniczne pochodzenie globalnego ocieplenia dyskutuje się zwykle w oddzieleniu od innych tez środowisk związanych z left-environmentalism. Ale jak zdefiniować tego typu środowiska i skąd się one wywodzą?

Wbrew pozorom jest to bardzo proste. Zieloni są ruchem politycznym, który stawia sobie za główny priorytet ochronę środowiska. Mają oni zabarwienie lewicowe, ich postulaty nie różnią się specjalnie od założeń partii socjaldemokratycznych czy liberalno-demokratycznych. W rzeczywistości stanowią oni zwykły szczep socjalistów. Popierają interwencjonizm gospodarczy we wszystkich postaciach - domagają się między innymi wprowadzenia nowych podatków. Ich myślenie o zagadnieniach gospodarczych zamyka się na keynesizmie i neomarksizmie. Są również radykalnymi społecznymi liberałami. Popierają aborcję na życzenie, eutanazję, homozwiązki, część nie waha się przed wprowadzaniem bardziej radykalnych metod inżynierii społecznej, jak chociażby eugeniki.

Skąd się oni wywodzą? Otóż, cały ruch ma nastawienie bardzo internacjonalistyczne, nastawione na to, aby pewne rozwiązania wprowadzać w wielu krajach na raz. W poprzednim tekście pisałem, że oni nic nie widzą w formach globalnych podatków, jak chociażby carbon tax. Pod tym względem najbliżej jest im do trockizmu. Tu należy upatrywać części ideologicznych podstaw. Reszta z nich znajduje się w nazizmie. Po wojnie pojęcia typu czystość rasy zostały zastąpione przez depopulację. Stała się ona jednym z głównych priorytetów całego ruchu zielonych. Z tego powodu popierają oni aborcję, antykoncepcję, eutanazję oraz związki osób tej samej płci, ponieważ uważają, że doprowadzą one do spadku liczebności populacji na danym obszarze, a przez to dojdzie do mniejszej degradacji środowiska.

Ekologiści podpierają się wieloma paranaukowymi tezami, sami wykazują się niejednokrotnie najzwyklejszym w świecie faryzeizmem. W tym tekście zajmę się innymi niż globalne ocieplenia poglądami ekologistów, niejednokrotnie uważanymi przez nich za naukę.

Hipoteza Gai

Lewaccy environmentaliści postrzegają całą biosferę jako jeden cały żyjący organizm. Porównują go do starogreckiej bogini Gai i niejednokrotnie tak określają. Wywodzi się to z książki brytyjskiego chemika Jamesa Lovelocka pod tym samym tytułem. Zakłada on, że biosfera ma pewne cechy ziemskiego organizmu, między innymi możliwość powstania stanów homeostatycznych. Lovelock jednak się myli. Biosfera nie jest żadnym elementem, jaki można traktować jako pojedynczy organizm. Czy to, że ona doprowadziła do takiej homeostazy, wynika z tego, że z czymś konkuruje? Oczywiście, że nie. Teoretycznie równanie Drake'a daje możliwość istnienia innych cywilizacji we Wszechświecie, a w związku z tym innych biosfer (przecież musiały one skądś wyewoluować), ale jakoś my żadnej planety, na której mogło zaistnieć życie w znanej nam postaci nie znaleźliśmy do tej pory. (Chociaż tutaj zależy jak definiować życie, jeżeli przyjmiemy, że może być oparte na przykład na plazmie, a nie związkach węgla, teoretycznie może istnieć w gwiazdach lub we wnętrzu Ziemi nawet - tego obecnie nie jesteśmy w stanie stwierdzić). Tak więc porównywanie biosfery do organizmu jest błędem merytorycznym.

W rozumowaniu Lovelocka udziela się myślenie w kategoriach doboru grupowego. Doktryna ta została obalona w 1962 roku, kiedy to szkocki ornitolog V. C. Wynne-Edwards wyłożył wszystkie jej założenia tak ściśle, że stwierdzono, iż nie jest to mechanizm odpowiedzialny za ewolucję. Obecnie uważa się, że następuje bardzo rzadko i sam efekt ma bardzo marginalne znaczenie. Wynne-Edwards zastosował do dla jednogatunkowych populacji; zresztą same one są tworami stosunkowo zmiennymi, przecież następuje wymiana osobników między nimi, nie można więc o nich mówić w kategoriach jednostkowej całości. Co już dopiero mówić o biocenozach czy - jak to się określa w literaturze zachodniej - ekosystemach. Przecież tam możemy mieć wiele tysięcy gatunków - biorąc pod uwagę te najbogatsze, jak estuaria, lasy tropikalne, rafy koralowe. Oczywiście będą one tam ze sobą w różnych zależnościach między sobą, ale żaden gatunek nie będzie działał dla dobra innego. Weźmy pod uwagę taki przypadek. No dobra, jakiś NN został zarażony przez robaki (ładnie to się nazywa makropasożyty, ale mniejsza z tym). Czy NN ma jakieś korzyści z występowania w jego organizmie helmintów? Oczywiście, że nie. Można dyskutować tutaj nad immunomodulacją, bo jeżeli był wcześniej uczulony na pyłki czy na sierść, to owa alergia po prostu zniknie... ale i tak to z punktu widzenia pasożyta jest korzystne, bo im dłużej pożyje żywiciel, tym więcej jaj zdoła wyprodukować i tym większe prawdopodobieństwo zamknięcia się cyklu życiowego. Żaden gatunek nie istnieje dla dobra drugiego gatunku. Poszczególne organizmy kierują się swoim egoistycznym interesem. Taka jest prawda.

Pisze również Lovelock o homeostazie ziemskiego ekosystemu. Pytanie teraz: a skąd on to wziął? Jest przy tym wtórny, ponieważ amerykański ekolog Eugene Odum uznał całą planetę za jeden wielki ekosystem wcześniej niźli Gaja została napisana. Już w 1885 brytyjski geolog Edward Suess ukuł termin biosfera... tak więc jednostkowe traktowanie sfery działania organizmów żywych nie jest wcale nowe. Zresztą Odum wyszedł z zupełnie innych przesłanek niż Lovelock. Autor Gai uważa, że samo zaistnienie stanów równowagowych można porównywać do organizmów oraz do regulacji wewnątrz tego. Myli się tutaj. Otóż w ekosystemach mamy do czynienia z tak zwanym klimaksem, czyli stanem równowagi. Jakby się temu przyjrzeć to za to odpowiada bardzo wiele czynników, jak również skład gatunkowy drapieżników (czy zdaniem niektórych ekologów - również pasożytów). Robiono eksperymenty polegające na wybiciu wszystkich ryb w jeziorze, no i bioróżnorodność mierzona poprzez entropię informacji szybko spadała. Tak samo mogą obok siebie w Teksasie współwystępować dwa gatunki mrówek o podobnych wymaganiach ekologicznych dzięki temu, że jedna jest chwilowo atakowana przez bleskotki. No i co to ma wspólnego z osiąganiem homeostazy wewnątrz organizmu? Otóż nic.

Tak więc cała teoria Gai opiera się na mitach wywiedzionych z rozumowania w kategoriach dobra gatunku i przeniesionego na całe ekosystemy, a nawet na całą biosferę. Jest to ewidentna manipulacja. Głównie chodzi tutaj o traktowanie człowieka jako pasożyta na tym zmitologizowanym ciele biosfery, którego liczebność należy ograniczyć wszystkimi możliwymi sposobami, żeby nie zniszczyć tejże biosfery. Dlatego też ekologiści popierają obyczajową rozpustę. Również się tutaj zaznacza trend w kierunku jakiejś nowej antyreligii (nie wiadomo, czy przypadkiem, czy nie światowej) polegającej na kulcie natury, czyli w rzeczywistości cofnięcia do czasów pogańskich. Może to zabrzmi jak oksymoron, ale to będzie swoisty ateistyczno-materialistyczny animizm.

Zanikanie gatunków

Wielokrotnie możemy przeczytać, że zwiększa się tempo wymierania gatunków wszystkich organizmów i że wiele z nich nie zostanie opisanych dla nauki. Powiedzmy sobie szczerze, ta argumentacja jest nielogiczna. Z jakich powodów? Po pierwsze my nowe gatunki opisujemy masowo de facto od czasów Linneusza, czyli drugiej połowy XVIII stulecia. Co więcej, byli już wtedy tacy, którzy twierdzili, że nic więcej opisać się nie da, jak chociażby George Cuvier, który wieścił koniec opisywania zwierząt recentnych, ponieważ niedługo wszystkie zostaną opisane. Był wtedy rok 1812. A teraz minęło w sumie dwieście lat i wielu naukowców twierdzi, że niedługo nastąpi kres działalności biologów systematycznych, ponieważ wszystko wyginie. Edward O. Wilson napisał nawet w ostatnim rozdziale Konsiliencji, że w połowie XXI dożyjemy następnej ery w dziejach Ziemi i będzie to eremozoik - era samotności...

Po pierwsze jak tu dyskutować o tempie zanikania gatunków. Przecież one zanikały również w przeszłości i nie wiemy, w jakim tempie to zachodziło. Teoretycznie można by robić badania palinologiczne czy archeozoologiczne i stwierdzać, ile to gatunków występowało kiedyś na danych obszarach, ale tutaj mamy te same problemy, co w przypadku materiału kopalnego, a mianowicie, że nie wszystko się musiało ostać, a w zasadzie tak się stało z mniejszością szczątek roślinnych czy zwierzęcych. Nie jesteśmy w stanie tego określić, to jak możemy dyskutować o zmianach w tempie zanikania gatunków. Ba, jak można w ogóle mówić o zmienności w tym wypadku, jeżeli nie mamy odpowiedniego materiału porównawczego?

Całe to gadanie o zanikaniu gatunków opiera się na czystej probabilistyce, ile to jeszcze gatunków zostało do opisania, i ile może zatem zniknąć, jak się wytnie kawałek lasu. A tutaj jest miejsce do całkowicie oderwanych od rzeczywistości dywagacji. Czytałem na przykład, że w zasadzie 97% świata zwierząt czeka w ogóle na odkrycie. Na razie nie jesteśmy w stanie ani temu zaprzeczyć, ani tego potwierdzić, to jest po prostu spekulacja. Możemy się mylić w tym momencie podobnie jak w 1812 roku George Cuvier.

Szacowanie, ile gatunków ginie w ciągu minuty, godziny, dnia, nie ma zatem sensu. Jest to czysta spekulacja. Służy to temu, aby nas postraszyć i przekonać do akceptacji pewnych rozwiązań.

Walka z atomistyką

Ekologiści nie cierpią energetyki jądrowej od jej zarania. W kwietniu 1986 roku doszło do wybuchu reaktora w Czarnobylu. Oni nagłośnili ten przypadek i w efekcie atomistyka uchodzi wręcz za niebezpieczną. Przez to wielu ludziom na całym świecie atomistyka kojarzy się, eufemistycznie mówiąc, źle. Zapominają, że reaktor w Czarnobylu był przestarzały i w niedługim okresie czasu miał zostać w ogóle wyłączony. Tylko, że zapominają, że właśnie energetyka jądrowa prowadzi do obniżenia zanieczyszczenia środowiska. Atakując atomistykę, zieloni wykazują się krańcową niekonsekwencją.

Greenpeace (według nieoficjalnych danych powiązany z klubem Bilderberg) próbował wywrzeć na rządach wielu państw naciski, aby okręty z napędem atomowym nie mogły przekroczyć ich morskich granic. Widać, jak daleko posunięta jest ich psychoza na punkcie atomistyki. W rzeczywistości ekologiści działają na korzyść trustu wydobywczo-energetycznego, który nie chce stracić monopolu. Podobnie jak inni socjaliści są mniej lub bardziej świadomymi sługusami korporacji i karteli.

Niekonsekwencja ekologistów

Gdy czytałem o różnych poglądach zielonych, to w oczy rzecz jasna rzuciło mi się wspieranie przez nich aborcji, eutanazji, antykoncepcji i związków osób tej samej płci. Co bardziej odważni dodają jeszcze do tego eugenikę. Zresztą swojego czasu taki piękny wykaz znalazł się na stronie Zielonych2004. Ekologiści rzecz jasna wspierają je jako sposób na ograniczenie liczebności populacji ludzkiej oraz doprowadzenie do depopulacji, przyszłego ograniczenia degradacji środowiska itd. Są oni jednak niekonsekwentni.

Z jakiego powodu?

Otóż, piszą oni, że wspierają antykoncepcję (w tym hormonalną). A czy zdają oni sobie sprawę, że w ten sposób przyczyniają się do większego zanieczyszczenia środowiska. W końcu wydostają się do niego ksenoestrogeny powodujące feminizację u samców wielu kręgowców. Interseksy pojawiły się u bardzo wielu gatunków, między innymi u aligatorów. Ksenoestrogeny mogą wywierać wpływ na organizmy zaliczane ostatnio do grupy Ecdysozoa - czyli między innymi stawonogi, nicienie i kilka mniejszych grup systematycznych. U nich za procesy związane z linką odpowiada ekdyzon, hormon będący steroidem. A zatem, ksenoestrogeny przynajmniej teoretycznie mogą wywierać na nie wpływ.

Tak więc ekologiści są niekonsekwentni w swoich poczynaniach i charakteryzuje ich najnormalniejszy w świecie faryzeizm.

Wnioski

Zieloni grają rolę przydzieloną im rolę pożytecznych idiotów, nie zdając sobie sprawy ze sprzeczności głoszonych przez siebie poglądów oraz swojej własnej niekonsekwencji. Pokazują to chociaż przykłady hormonalnej antykoncepcji czy energetyki jądrowej. Brak im również ciężko wywalczonej wiedzy z zakresu nauk przyrodniczych, żeby mogli ocenić samodzielnie nonsensowność głoszonych przez siebie poglądów. W rzeczywistości to oni nawet nie wiedzą komu służą i komu się wysługują. Podobnie zresztą jak 90% lewicy.

poniedziałek, 9 czerwca 2008

Jak lewactwo ogłupia społeczeństwo?

W poprzednim tekście trochę się rozpisałem na temat filozofii lewactwa i jej nowych wyrodków takich jak left-environmentalism czy racjonalizm-utylitaryzm a la Peter Singer. Nie ma co ukrywać, że lewicowość i totalitaryzm mają się do siebie jak części Re i Im w liczbach zespolonych. Ale coś oni muszą robić, aby społeczeństwo to wszystko kupiło i nie zauważyło, że jest nie tak. Ich cel jest taki, żebyśmy uwierzyli, iż ta klatka, w której nas zamykają, że to jest krynica wolności. Prawdę mówiąc, również 90% lewactwa nie wie, że to co popiera, to jest totalitaryzm. Gardłując z takimi Pandadą i Quasim można dojść do wniosku, że oni się uważają za obrońców wolności. To są według klasyfikacji Włodzimierza Iljicza pożyteczni idioci. 10% lewaków stanowią uświadomieni i ci doskonale wiedzą, po co pewne rzeczy są robione. Tutaj są dwie możliwości - albo to są cyniczni bandyci, złodzieje i oszuści chcący się zwyczajnie nachapać, albo planiści związani z lożami masońskimi. Dochodzimy do tego, że uświadomiona grupa lewactwa, jakiej zamarzyło się być nową szlachtą, dąży do ogłupiania społeczeństwa. Jak zatem oni tego dokonują?

Państwowe szkolnictwo zwykliśmy uważać za dobrodziejstwo. Już nie będę opisywać iluzoryczności tego, że jest bezpłatne, bo pieniądze na drzewach nie rosną przecież. Chodzi tutaj o co innego. Otóż, jeżeli szkoła jest przymusowa, to muszą zostać wysłane do niej wszystkie dzieci w danej grupie wiekowej. Na tym to się nie kończy. Układany jest program nauczania dla wszystkich. Może on zostać tak ułożony, aby móc kształtować przyszłe pokolenia, co więcej ideologizować je, wmawiać im fałszywe informacje odnośnie globalnego ocieplenia, normalności homoseksualizmu, początków komunizmu w Polsce, prawicowości nazizmu, wyższości socjalizmu nad kapitalizmem et cetera. W ten sposób hodowani są lewicowi pożyteczni idioci. Wszystko to w przyszłych celach poparcia dla odpowiednich rozwiązań społecznych i gospodarczych. Inne rzeczy związane ze szkolnictwem, to centralne egzaminy. To powoduje, że uczeń ma spełniać pewne warunki, zupełnie jak samochód zjeżdżający z taśmy produkcyjnej. Nie może umieć ani mniej, ani więcej niż przewidują pewne ustalenia, tylko idealnie tyle, co sobie pewni urzędnicy ustalili. Czemu to służy? A mianowicie dalszemu ogłupianiu społeczeństwa. W przypadku państwowej centralnie sterowanej szkółki mamy jeszcze następny paradoks uważany też powszechnie za dobrodziejstwo. Chodzi tutaj o to, że szkoły są koedukacyjne. Większość ludzi nie widzi w tym nic złego. A przecież, czy kiedyś, jak były dysedukacyjne, to czy ludzie mieli jakieś straszne problemy sercowe? Ba, tego wszystkiego było mniej niż obecnie. Szkoły koedukacyjne nie są żadnym dobrodziejstwem. Powodują stałe obniżanie się poziomu nauczania, osiągane są w nich gorsze wyniki niż gdyby się to działo w dysedukacyjnych placówkach oświatowych.

Reasumując, państwowe szkolnictwo jest narzędziem inżynierii społecznej. Jest ono tak sterowane, abyśmy kupili odpowiednie rozwiązania. Rozwiązania preferowane przez lewactwo prowadzą do obniżania poprzeczki jak chociażby występowanie szkół koedukacyjnych.

Jak jeszcze lewactwo może ogłupiać społeczeństwo? Mamy przecież do czynienia z pewną cenzurą. Przepraszam bardzo, a gdzie można dostać Zmierzch Zachodu niemieckiego historiozofa Oswalda Spenglera? Gdzie można przeczytać pisma Richarda Nikolausa grafa von Coudenhouve-Kalergi odnośnie powstania Unii Europejskiej, a w dalszej kolejności państwa obejmującego całą Eurazję (i komu to będzie służyć)? Czy można kupić sobie Mein Kampf? Niestety, lewactwo zabrania pewne rzeczy czytać. Ludzie mogliby przejrzeć na oczy i zdać sobie sprawę z istnienia klatki, w jakiej się znajdują. Zobaczyliby, że wciska im się popelinę, no i ktoś mógłby pojechać na furze z gnojem jak Jagienka w Chłopach. A tego lewactwo nie chce. Oni dążą, żeby za wszelką cenę trzymać się przy korycie. Lewactwo chce, aby ludzie pokochali swój stan, że są niewolnikami w nowym socjalistycznym świecie! I na tym się ich wszelkie wysiłki skupiają.

Na tym jednak techniki ogłupiania społeczeństwa się nie kończą. Czy nie wydaje się drogim Czytelnikom paradoksalne, że w krajach zachodniej Europy walczy się z tytoniem i nikotyną, a legalizuje się narkotyki? Co więcej, niektóre kraje, jak na przykład Finlandia, zapowiedziały, że do 2020 roku tytoń zostanie skryminalizowany. Czy to czymś na kilometr nie śmierdzi? Ależ oczywiście. W zachodniej Europie mamy przecież państwowy system opieki zdrowotnej, zasiłki... socjalizm pełną gębą. Jak więc się skończy legalizacja narkotyków, dojdzie rzecz jasna do wzrostu narkomanii. Oczywiście skoczą wszystkie obciążenia fiskalne, ale z punktu lewactwa bilans będzie korzystny, bo jakiś całkiem spory procent populacji będzie miał zaburzenia postrzegania rzeczywistości wywołane zażywaniem narkotyków. W efekcie jeszcze łatwiej będzie można przeforsować wiele zmian. Założę się, że z tytoniem nikt by nie walczył, jeżeli wywoływałby halucynacje, a przy częstym zażywaniu flash-backi. Główni planiści w partiach lewicowych jednak wiedzą, co robią. Legalizacja narkotyków w stanie socjalizmu to nic innego jak odurnianie ludzi drogą za pośrednictwem odpowiednich specyfików. W efekcie można się dalej posunąć z inżynierią społeczną, bo ludzie umiejętnie ogłupiani się na wszystko będą godzić.

Co dalej? Część eugeników cynicznie zauważała, że system selekcji ludności nie doprowadzi do udoskonalenia pojedynczych jednostek, ale jeszcze do ich większego odurnienia. Czy oni nie mieli czasem racji? Lewacy już popierają aborcję i eutanazję, do eugenicznych zapędów przyznają się na razie nieliczni. Możliwość dzieciobójstwa czy zamordowania gderliwego tetryka, to na razie jest tylko początek. To zapowiedź inżynierii społecznej, przy której to co wyprawiali faszyści w Niemczech czy socjaldemokraci w Szwecji do 1975 roku, to bajeczki dla grzecznych dzieci. W ten sposób oni doprowadzą do jeszcze większego ogłupienia ludzi. Marzenia lewactwa sięgają jednak znacznie dalej, żeby przejąć w ogóle kontrolę nad rozrodczością człowieka, a po pewnym czasie stworzyć uniwersalnego palanta, którym będzie można kierować jak się lewackim poganiaczom niewolników zechce.

Mamy tutaj stopniową gradację, zupełnie jak przy grze w domino. Najpierw odpowiednie kształtowanie za pośrednictwem szkolnictwa, czyli de facto nacjonalizacja umysłu. Potem dochodzą jeszcze inne metody. A wszystko się może skończyć na tym, że lewacy nas będą kształtować tak, jak ich chore umysły sobie zamarzą. Otępiała masa zaakceptuje wszystko... niestety.

I czy my na to wszystko pozwolimy?

poniedziałek, 12 maja 2008

Słownik terminów lewicowych (według, rzecz jasna, Oświeconych)

aborcja - usunięcie pasożytniczej części ciała porównywalne z wycięciem wilka u pomidora. Gdyby dziecko się urodziło mogłoby uprzykrzyć życie matce, gryząc jej cycka, zohydzić wygląd zewnętrzny, a przez to ograniczyć ekspresję jej osobowości, jak również ograniczyć stan majątkowy rodziny, prowadząc do biedy. Świadectwo wolności i emancypacji kobiet.

anarchizm - znany również pod nazwami anarchokomunizm, ustrój gwarantujący człowiekowi pełną wolność i równość z innymi bez zwierzchniej władzy państwa.

antyfaszyzm - zwalczanie odłamów -> skrajnej prawicy i wrogów wolności.

antyklerykalizm - zwalczanie instytucji Kościoła jako pasożyta państwa zatruwającego ludziom umysły bredniami.

antysemityzm - cecha światopoglądu ->prawicy, polegająca na nienawiści do Żydów, polega na mówieniu o nich złych rzeczy.

aseksualizm - jedna z ->orientacji seksualnych wyrażająca się brakiem popędu seksualnego do czegokolwiek.

ateizm - jedyny właściwy światopogląd polegający na wyszydzaniu metafizyki, zaprzeczaniu jej istnienia, niejednokrotnie związany z -> antyklerykalizmem. Ateizm charakteryzuje ludzi mądrych, inteligentnych i niewykształconych potrafiących odrzucić wiarę w Latające Potwory Spaghetii.

biseksualizm - jedna z ->orientacji seksualnych wyrażająca się pociągiem do obydwu płci, forma normalnego zachowania w przeciwieństwie do ->konserwatyzmu.

biurokracja - rodzaj dobrodziejstwa, gospodarujący za nas pieniędzmi. Bez tego pewnie zostałyby one wydane na głupoty albo przepite.

Bóg - nieistniejąca istota, której istnienie próbuje nam wmówić ->prawica i ->Kościół.

Che Guevarra, Ernesto - bojownik o wolność, walczył z -> reakcją i ->ciemnogrodem, zabijając ich własnoręcznie, dlatego jest taki wielki.

ciemnogród - grupa ludzi uważających się za ->prawicę i wyznających ->konserwatyzm. Są to ludzie mało inteligentni, modlą się do Latających Potworów Spaghetti.

człowiek - istota obdarzona wolną wolą i rozumem, człowiekiem nie może być zatem zarodek, płód, starzec, dziecko z zespołem Downa oraz prawicowiec.

Dawkins, Richard - brytyjski zoolog, obok Lenina, Marksa, Mao i Stalina jeden z największych myślicieli wszechczasów, demaskator ludzkiej głupoty wyrażającej się pod postacią ->religii. Autor książki God Delusion będącej nową biblią ->humanizmu.

eutanazja - możliwość godnego zakończenia żywota na życzenie swoje lub swojej rodziny. Legalność eutanazji oznacza wolność w dysponowaniu własnym życiem.

faszyzm - odłam ideologii skrajnie prawicowej, jest skrajnie rasistowski, ksenofobiczny i nacjonalistyczny. Dopuścił się ogromnych zbrodni. Jego odłamem jest -> nazizm.

Franco, Francisco - generał, zbrodniarz, kryminalista, faszysta, w późniejszym okresie kapitalistyczny wróg wolności. Dopuścił się przerażających zbrodni (między innymi bombardowanie Guerniki).

homoseksualizm - normalna orientacja seksualna, podobnie jak heteroseksualizm. Nie jest to żadna choroba, jak twierdzi ->prawica. Forma normalnego zachowania.

heteroseksualizm - najgorsza orientacja seksualna, przyczynia się do wzrostu przyrostu demograficznego oraz większej degradacji środowiska.

humanizm - nowa jedyna właściwa religia, opowiadająca się za wolnością jednostki i zapewnieniem jej dobra.

kapitalizm - system, w którym występują biedni i bogaci, a ci drudzy eksploatują tych pierwszych jak tylko mogą. Rodzaj niewolnictwa, podobnie jak ->konserwatyzm

katofundamentalizm - postawa wyrażająca się mocnym sprzeciwem wobec ->aborcji, ->eutanazji, związków zawieranych przez ->homoseksualistów, odłam ->skrajnej prawicy.

Keynes, John Maynard, najwybitniejszy ekonomista wszystkich epok, wykazał wyższość sterowanej gospodarki nad wolnym rynkiem.

komunizm - idealny system, w którym wszystko jest państwowe, a władza aktywnie zwalcza wszystkie brednie w jakie wierzą ludzie.

konserwatyzm - oznaka debilizmu, wiara w jakiejś bliżej nieokreślone martwe wartości, przejaw życzeniowego myślenia, wyrażający się między innymi sprzeciwem wobec ->aborcji, ->eutanazji, a w ten sposób ograniczający wolność człowieka podobnie jak ->kapitalizm. Rodzaj choroby psychicznej.

koprofilia - rodzaj normalnego zachowania polegający na smarowaniu się wydalinami.

Kościół - pijawka na ciele społeczeństwa, którą powinno się opodatkować i kontrolować, jak najmocniej. W zasadzie wszystkie jego majątki powinny ulec ->nacjonalizacji.

Lenin, Włodzimierz Iljicz - jeden z najwybitniejszych myślicieli wszechczasów, który rozpoczął budowę lewicowego raju na Ziemi pod postacią ->ZSRR.

lewica - jedyna prawdziwa, w przeciwieństwie do chorej umysłowo ->prawicy, formacja intelektualna stawiająca na wartości humanistyczne, wolność jednostki oraz ekspresję jej osobowości.

Mao, Tse Tung, wybitny myśliciel, autor Czerwonej Książeczki, wróg reakcji i ciemnogrodu, przyjaciel wolności.

Marks, Karol - być może najwybitniejszy myśliciel wszechczasów, ojciec socjalizmu naukowego i komunizmu.

liberalizm - możliwość ->aborcji, ->eutanazji, ->promiskuityzmu, uprawiania seksu na wolnym powietrze. Mowa tutaj o liberalizmie obyczajowym, ekonomiczny jest bowiem od czasów ->Johna Maynarda Keynesa trupem.

nacjonalizm - łagodniejsza odmiana faszyzmu, również odłam ->skrajnej prawicy.

nacjonalizacja - przejęcie przez państwo majątków i/lub środków produkcji, kończy się to dobrze, o czym pisali ->Marks i ->Keynes.

naród - twór wydumany przez prawicę, aby koniecznie bronić starego porządku przed władzami lewicowymi i humanistycznymi.

nazizm - skrajnie prawicowy system społeczny, który dopuścił się zbrodni na Żydach, socjalistach i komunistach.

orientacja seksualna - rodzaj zachowania się, najgorsza możliwa to heteroseksualna.

pedofilia - forma zabawy z dziećmi.

Pinochet, Augusto - dyktator, faszysta, zbrodniarz, kapitalistyczny i konserwatywny wróg wolności.

polityczna poprawność - sposób grzecznego wyrażania się o mniejszościach etnicznych i seksualnych.

prawica - chora umysłowo formacja intelektualna, konserwatywna, kapitalistyczna, wrogowie wolności i wartości humanistycznych

progresja podatkowa - sprawiedliwy system podatkowy, w którym bogaci płacą wyższe podatki, a biedni niższe, w zależności od ich dochodów.

promiskuityzm - światła postawa polegająca na częstym zmienianiu partnerów seksualnych.

prywatyzacja - naruszanie praw i wolności człowieka, przejęcie państwowego zakładu przez bogacza i kapitalistę.

reakcja - synonim sił prawicowych i konserwatywnych chcących zburzyć nowy wspaniały ład.

religia - wiara w Latające Potwory Spaghetti (jak na przykład ->Boga), przejaw ograniczonych zdolności umysłowych lub skrajnego idiotyzmu.

skrajna prawica - przejaw choroby psychicznej, idiotyzmu. Jej odłamy to: ->katofundamentalizm, ->ultrakapitalizm, ->nacjonalizm, ->faszyzm, ->nazizm.

socjalizm - idealny system polityczny, w którym za darmo jest szkoła, służba zdrowia, ubezpieczenie. Daje w ten sposób człowiekowi więcej wolności.

sprawiedliwość społeczna - dbanie o to, aby każdy miał równe szanse rozwoju.

Stalin, Józef Wissarionowicz - wybitny myśliciel, humanista, z powodu środków użytych w walce z -> reakcją i ->ciemnogrodem postać mocno kontrowersyjna, ale uznawana za bohatera.

trockizm - międzynarodowy socjalizm, system stworzony przez Lwa Trockiego, realizowany obecnie w Unii Europejskiej. Opiera się również na nim ideologia ->zielonych.

ultrakapitalizm (synonim minarchizm) - krańcowa postać niewolnictwa, polegająca na ->prywatyzacji wszystkiego z wyjątkiem armii, policji, ochrony środowiska, więziennictwa i sądownictwa.

Unia Europejska - organizacja mająca na celu szerzenie wartości humanistycznych, wolności, równości między narodami, dbanie o dobro jednostek ludzkich z użyciem ->biurokracji.

zieloni - ruch społeczny stawiający sobie za główny cel ochronę środowiska, wychwalający ->aborcję, ->eutanazję, ->homoseksualizm, jako sposoby na rozmnażanie się człowieka i ograniczenie dewastacji środowiska. Pogrobowcy ->trockizmu.

Żydzi - najlepsza nacja na świecie, nadludzie, nie można na nich krzywo patrzeć, ani się o nich krytycznie wyrażać.