Październik 1918 roku. Niemcy wycofują się z francuskiego miasteczka, uprzednio je zaminowując. Uciekli z niego praktycznie wszyscy mieszkańcy. Do miasta wkroczyć ma pułk żołnierzy brytyjskiej. Wysyła na zwiad jednego z nielicznych żołnierzy władających językiem francuskim - z zawodu ornitologa. Ten dostaje się na jego teren i wkracza na teren szpitala psychiatrycznego. Jego pensjonariusze uznają to za swoisty znak, no i opuszczają teren zakładu, a następnie zajmują opuszczone nisze po normalnych mieszkańcach...
Tak się zaczyna film Król kier. Dostrzegalna jest pewna analogia z zacytowaną przeze mnie w poprzednim tekście wypowiedzią przedstawiciela skrajnej lewicy. Czy znajdujemy się tutaj wszyscy piszący na blog.media.pl w swoistym psychiatryku, jakimś ciężkim lochu porównywalnym do tego rodem z Milczenia owiec. Można się tutaj zastanawiać, a kto niby ma być Hannibalem Lecterem... jeżeli już stosujemy taką głęboką analogię. Fajnie, tylko dlaczego ten rzekomo loch dla obłąkanych uważam za jedną z nielicznych ostoi normalności i obiektywizmu? Czyżbym był obłąkany? Można to potraktować jako pieśń odległej przyszłości, ale teoretycznie jak to lewackie superpaństwo (w sensie Mumia Jewropejska) będzie się rozwijać dalej, to można wylądować w kaftanie za zarzuty typu katoagresja i syndrom RWA. Nie wiadomo też, czy się nie będzie reedukowanym na Dalekiej Północy pracą, głodem i zimnem. Ale cóż, lewactwo sprzeciwu nie znosi i takie było zawsze.
Z jednym jestem w stanie się zgodzić, że Salon24 stał się Psychiatrykiem24. I nie chodzi tutaj o ucieczkę paru wojujących ateistów. Po nich nikt tam płakać nie będzie, chyba że Pandada czy Galopujący Major. Ale cóż, jeżeli dochodzi tam do cenzury, ludzie przepadają jak kamień w wodę... i to po prawicy, to chyba określenie Psychiatryk24 jest uzasadnione. Niektórzy, podobnie jak Karlin się wycofują z tego przybytku, to jest coś nie tak. Raczej prawica ostatnimi czasy jest tam gnębiona i to od czasów zwycięstwa w październikowych wyborach. Trzeba było się dopasować do nowego porządku na zasadzie umarł król, niech żyje król!; z tego wynika wszystko, co się tam działo w ciagu ostatnich miesięcy. Dodam, że już trzeci raz nie mam zamiaru tam wracać. Po prostu - jak już wcześniej wielokrotnie zaznaczałem - pisanie z ludźmi o pewnym wzorcu mentalności w jednym miejscu nie przystoi.
W Królu kierze na zakończenie wysłany żołnierz stanął goły z klatką z gołębiem pod bramami zakładu dla umysłowo chorych. No cóż było mu najwyraźniej lepiej wśród tego typu ludzi...
...teraz dochodzę do wniosku zdecydowanie, że zdecydowanie lepiej jest mi właśnie w towarzystwie ludzi o wyrazistych poglądach, będących z punktu widzenia tejże (ch)lewicy wariatami. Przynajmniej tutaj panuje wolność słowa, a nie wolność do ataków słownych ze strony lewactwa i udawania, że jak oni plują, to pada deszcz. Dodam, że każda riposta prawicy na ich reakcje była traktowana jako agresja i przyczynek do blokowania możliwości komentowania lub bloga w ogóle albo orwellowskich zniknięć. Tutaj na szczęście tego nie ma. Czy jest tutaj takie schlebianie wszystkim po kolei? Też nie ma. Ostatnio na przykład nie zgadzałem się z Kontrrewolucjonistą, kiedyś tam ostro dyskutowałem też z Kukim i W.s_media w jednym wątku na forum. Tak więc lizania po jajkach, że pozwolę sobie użyć takiego określenia, na pewno tutaj nie ma. Poza tym ludzie o prawicowych przekonaniach to są zwykle indywidualiści twardo broniący swoich racji. Ciężej im się będzie ze sobą współpracować niż lewicowcom. Po stronie naszych oponentów jest zwykle ein Reich, ein Volk, ein Führer. Oni muszą grać w większej grupie, bo inaczej nie mogą. Po prostu ten tekst nie jest niczym innym, jak przyznaniem się do porażki w walce z ultrakonserwatystami, a w zasadzie stanowi oddanie pola walkowerem. Podobnie jak te wyzwiska pod ich adresem, wskazujące o stopniu indoktrynacji. Napisane jest też wyraźnie, że autor tych określeń nie może walczyć sam w pojedynkę; czy to nie jest ewidentne przyznanie się do porażki?
A pointa może być taka. Nie od dzisiaj wiadomo, że better dead than red. Tak więc już lepiej być hiperprawicowym królem kier niż zdrowym lewakiem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon24. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon24. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 23 czerwca 2008
środa, 21 maja 2008
Chwilowo wróciłem na Saloon24
Miałem już tego nie czynić, ale się zdecydowałem. Komuszydłom nie wolno popuszczać. Opublikowałem następujący tekścik pt. Nowy początek.
Już jakiś czas egzystowałem na s24. Było to około siedmiu miesięcy, podczas których opublikowałem 153 artykuły oraz około 3100 komentarzy. W pewnym momencie zostałem orwellowsko zniknięty, ponieważ rzekomo złamałem regulamin. Doskonale zdaję sobie sprawę, teraz, w trakcie pisania tych słów, że jest ponad pięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo ponownego orwellowskiego zniknięcia tego mojego nowego bloga. Jednak - i to kieruję do Wielce Szanownej Redakcji - teraz nie będzie skatologii. Przynajmniej będę się jej wystrzegać. Ciekaw jestem również, dlaczego salonowa lewica - ci Jaśnie Oświeceni - mogą sobie prywatny ściek urządzać bądź wyzywać ludzi od różnych, i jakoś nawet włos im z głowy nie spadnie, a tego nie może czynić prawica.
Tutaj należy się wyjaśnienie. Wiele tekstów poświęciłem pewnej intelektualnej formacji (tutaj mi się gardło ściska) o nazwie lewica. No i jaka to jest cywilizacja? Oczywiście zaznaczam, iż takie określenie takie w odniesieniu do tych amoralnych totalitarystów i takiej bandy koniunkturalistów jest nad wyrost. Wtedy przemówiłem do jego przedstawiciela językiem, jaki jest dla niego zrozumiały. Nie miałem bowiem pewności, czy bardziej uczony i eufemistyczny jest dla takiej persony pojmowalny. To po pierwsze. Secondo: cywilizacja lewicowa to właśnie skatologia i łajdactwo, więc mówiąc o tym wyrodku wręcz niemożliwe i nie do uniknięcia jest wskazywanie na patologie. Ergo: nie sposób mówić zatem o nich bez wskazywania na pewne elementy fizjologii. Jak im się marzy świat jak ze Stu dwudziestu dni Sodomy, to dlaczego nie można o tym pisać? - a tego, niestety, bez wskazywania na wydalanie czy inne czynności poczynić się nie da. Kiedyś przeglądałem numer NIE!. Tam to doskonale zostały skwitowane ciągoty współczesnej lewicy jako cywilizacja d... (nie powiem tego słowa, bo znów wylecę!). Poza tym nawet w państwowej centralnie sterowanej szkółce mnie uczono, że w tekstach publicystycznych typu eseje czy felietony wiele rzeczy zwyczajnie przechodzi. No więc jak to jest?
Dlaczego powróciłem? Już miałem tego nie robić i dać sobie spokój. Doszedłem jednak do zgoła odmiennego wniosku. Zdaniem Pandady, jeden z czołowych prawicowych chamów, powrócił! Trzeba się bowiem mierzyć z lewicą. Prawica powinna to doskonale rozumieć! Nie powinna się izolować, bo inaczej zwyciężą ci Jaśnie Oświeceni. A co oni robili, to doskonale wszyscy wiemy... Nie można im oddać frontu bez walki i pozwolić posunąć się choćby milimetr na przód. To jest inna żarłoczna pasożytnicza cywilizacja, całkowicie odmienna od wszystkiego, co uważamy za normalne i dopuszczalne. Oni mają jawne plany przemodelowania społeczeństwa i stworzenia jakiegoś homo sinister. Nowego Człowieka, jaki ma być kompletnie zdehumanizowaną istotą. Każdy człowiek mający prawicowe przekonania polityczne powinien sobie doskonale z tego zdawać sprawę. Oddawanie pola lewicy bądź próba gry według jej zasad oznacza bowiem tchórzostwo.
Dlaczego taka nazwa? Nazwałem bloga ostatnia krucjata. Walka z lewicowymi pomysłami społecznymi jest czymś takim jak właśnie wyprawa krzyżowa. Różni się tym od średniowiecznych krucjat, że jest realizowana na swoim terytorium. Przynajmniej powinna być. Nie trzeba pływać za morze, żeby walczyć z wrogami, tak to było w średniowieczu. Teraz wróg jest tutaj i sobie można nie zdawać z jego obecności sprawy. Społeczeństwo jest jak krowa, która nie jest świadoma, że w jej wątrobie znajduje się motylica. Dlaczego ostatnia? Pozostaje mieć nadzieję, że jak już przepędzi się to lewactwo, gdzie pieprz rośnie, nie będzie trzeba już uciekać się do podobnych środków.
Do sympatyków: w razie czego, jakbym został znowu orwellowsko zniknięty można mnie szukać tutaj. Można mnie też będzie znaleźć na blog.media.pl czy Liście Obecności. Wiedząc, jaka jest obecnie polityka Wielce Szanownej Redakcji, chyba tam będę zmuszony wieszać teksty, które mogłyby zostać uznane za agresywne.
Tak więc na przyszłość zapraszam do siebie, czy na Ostatniej Krucjacie, czy w innych miejscach, gdzie będę funkcjonować.
Brytyjski astrofizyk Subrahmanyan Chandresekkar powiedział do swojego mistrza sir Arthura Eddingtona: Zobaczmy, jak wysoko zdołamy wzlecieć, zanim słońce stopi wosk naszych skrzydeł. Ciekawe, jak długo się tutaj da po nie najrychlejszym powrocie.
Serdecznie pozdrawiam,
Kirker+
Ciekawe, jak długo tam wytrzymam. Bo raczej Oberredakcja dalej będzie na mnie cięta. W to nie wątpię.
Już jakiś czas egzystowałem na s24. Było to około siedmiu miesięcy, podczas których opublikowałem 153 artykuły oraz około 3100 komentarzy. W pewnym momencie zostałem orwellowsko zniknięty, ponieważ rzekomo złamałem regulamin. Doskonale zdaję sobie sprawę, teraz, w trakcie pisania tych słów, że jest ponad pięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo ponownego orwellowskiego zniknięcia tego mojego nowego bloga. Jednak - i to kieruję do Wielce Szanownej Redakcji - teraz nie będzie skatologii. Przynajmniej będę się jej wystrzegać. Ciekaw jestem również, dlaczego salonowa lewica - ci Jaśnie Oświeceni - mogą sobie prywatny ściek urządzać bądź wyzywać ludzi od różnych, i jakoś nawet włos im z głowy nie spadnie, a tego nie może czynić prawica.
Tutaj należy się wyjaśnienie. Wiele tekstów poświęciłem pewnej intelektualnej formacji (tutaj mi się gardło ściska) o nazwie lewica. No i jaka to jest cywilizacja? Oczywiście zaznaczam, iż takie określenie takie w odniesieniu do tych amoralnych totalitarystów i takiej bandy koniunkturalistów jest nad wyrost. Wtedy przemówiłem do jego przedstawiciela językiem, jaki jest dla niego zrozumiały. Nie miałem bowiem pewności, czy bardziej uczony i eufemistyczny jest dla takiej persony pojmowalny. To po pierwsze. Secondo: cywilizacja lewicowa to właśnie skatologia i łajdactwo, więc mówiąc o tym wyrodku wręcz niemożliwe i nie do uniknięcia jest wskazywanie na patologie. Ergo: nie sposób mówić zatem o nich bez wskazywania na pewne elementy fizjologii. Jak im się marzy świat jak ze Stu dwudziestu dni Sodomy, to dlaczego nie można o tym pisać? - a tego, niestety, bez wskazywania na wydalanie czy inne czynności poczynić się nie da. Kiedyś przeglądałem numer NIE!. Tam to doskonale zostały skwitowane ciągoty współczesnej lewicy jako cywilizacja d... (nie powiem tego słowa, bo znów wylecę!). Poza tym nawet w państwowej centralnie sterowanej szkółce mnie uczono, że w tekstach publicystycznych typu eseje czy felietony wiele rzeczy zwyczajnie przechodzi. No więc jak to jest?
Dlaczego powróciłem? Już miałem tego nie robić i dać sobie spokój. Doszedłem jednak do zgoła odmiennego wniosku. Zdaniem Pandady, jeden z czołowych prawicowych chamów, powrócił! Trzeba się bowiem mierzyć z lewicą. Prawica powinna to doskonale rozumieć! Nie powinna się izolować, bo inaczej zwyciężą ci Jaśnie Oświeceni. A co oni robili, to doskonale wszyscy wiemy... Nie można im oddać frontu bez walki i pozwolić posunąć się choćby milimetr na przód. To jest inna żarłoczna pasożytnicza cywilizacja, całkowicie odmienna od wszystkiego, co uważamy za normalne i dopuszczalne. Oni mają jawne plany przemodelowania społeczeństwa i stworzenia jakiegoś homo sinister. Nowego Człowieka, jaki ma być kompletnie zdehumanizowaną istotą. Każdy człowiek mający prawicowe przekonania polityczne powinien sobie doskonale z tego zdawać sprawę. Oddawanie pola lewicy bądź próba gry według jej zasad oznacza bowiem tchórzostwo.
Dlaczego taka nazwa? Nazwałem bloga ostatnia krucjata. Walka z lewicowymi pomysłami społecznymi jest czymś takim jak właśnie wyprawa krzyżowa. Różni się tym od średniowiecznych krucjat, że jest realizowana na swoim terytorium. Przynajmniej powinna być. Nie trzeba pływać za morze, żeby walczyć z wrogami, tak to było w średniowieczu. Teraz wróg jest tutaj i sobie można nie zdawać z jego obecności sprawy. Społeczeństwo jest jak krowa, która nie jest świadoma, że w jej wątrobie znajduje się motylica. Dlaczego ostatnia? Pozostaje mieć nadzieję, że jak już przepędzi się to lewactwo, gdzie pieprz rośnie, nie będzie trzeba już uciekać się do podobnych środków.
Do sympatyków: w razie czego, jakbym został znowu orwellowsko zniknięty można mnie szukać tutaj. Można mnie też będzie znaleźć na blog.media.pl czy Liście Obecności. Wiedząc, jaka jest obecnie polityka Wielce Szanownej Redakcji, chyba tam będę zmuszony wieszać teksty, które mogłyby zostać uznane za agresywne.
Tak więc na przyszłość zapraszam do siebie, czy na Ostatniej Krucjacie, czy w innych miejscach, gdzie będę funkcjonować.
Brytyjski astrofizyk Subrahmanyan Chandresekkar powiedział do swojego mistrza sir Arthura Eddingtona: Zobaczmy, jak wysoko zdołamy wzlecieć, zanim słońce stopi wosk naszych skrzydeł. Ciekawe, jak długo się tutaj da po nie najrychlejszym powrocie.
Serdecznie pozdrawiam,
Kirker+
Ciekawe, jak długo tam wytrzymam. Bo raczej Oberredakcja dalej będzie na mnie cięta. W to nie wątpię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)