Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityczna poprawność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityczna poprawność. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 maja 2010

Wstyd mi za alme matris!

Ostatnio całkowicie nieumyślnie dowiedziałem się rzeczy bardzo nieciekawej. Jestem z reguły pochłonięty problemami abstrakcyjnymi dla większości ludzi i nie mam zwyczajnie czasu angażować się w takie rzeczy mocniej. To jednak mnie całkowicie zszokowało. Mamy bowiem do czynienia z bardzo ciekawym pojmowaniem konstytucyjnego prawa do wolności słowa, chyba równoważnym z pojęciem politycznej poprawności. Człowiek, który śmie twierdzić, że homoseksualizm jest chorobą, nie ma prawa głosu. Natomiast zwykły skrajnie lewicowy totalitarysta może sobie przyjechać, przyjmuje się go z najwyższymi honorami. Przepraszam bardzo, co to ma w ogóle być...!

Chyba nie mylę się bardzo, twierdząc iż dalej żyjemy w totalitaryzmie. Wcześniej mieliśmy nazizm, potem na sowieckich bagnetach przyniesiono nam komunizm, a teraz żyjemy w terrorze politycznej poprawności pod znakiem tęczowej swastyki. I nie wiem, z czym mam to wiązać. Przecież uniwersytet jest od tego, żeby rozwijać naukę. Tego nie może być bez wolnej wymiany myśli i poglądów, muszą się ścierać różne racje, choćby obydwie strony sporu uważały tezy swoich adwersarzy za absurd na kółkach. A my co tutaj mamy. Urząd na Mysiej rozwiązano dwadzieścia lat temu. Teraz kto za niego robi? Mam tutaj dwie hipotezy. Możliwe, że władze uniwersytetu wystraszyły się Hominternu. Jakiś niezrównoważony, zaburzony mentalnie osobnik mógłby się poskarżyć do Strasburga albo do Brukseli, a wtedy "ciemnogrodzki" ośrodek nie dostałby pieniędzy. W skrajnym przypadku musiałby zapłacić obrażonej gejowskiej organizacji - z naszych podatków oczywiście, w końcu to państwowa uczelnia. (Widać przy tej okazji bezsens tego typu międzynarodowych struktur, teraz tak naprawdę każdy pomyleniec teoretycznie może nam mówić, jakie mamy mieć prawo).

Istnieje również inna możliwość. Dyskutując na uczelni, w tym mojej kochanej Biologii, z ludźmi nieraz byłem oskarżany o jakieś skrajnie liberalne ciągotki (mimo równoczesnej często prezentacji poglądów mocno konserwatywnych). Gdyby była dyskusja o dopuszczeniu broni, to mówiono mi, że nie żyjemy w murzyńskim getcie. Tak samo w przypadku przymusu szkolnego: że będzie 90% analfabetów. (Jakkolwiek znaleźli się ludzie, którzy przyznają mi rację, iż obecnie świat stoi na głowie - z czego jestem bardzo kontent). Spotkałem się również z głoszeniem poglądów totalitarnych, np. ograniczanie populacji przez sterylizację, urzędowa regulacja, ile kto ma żyć oraz szeregiem rozwiązań rodem z Oczu Heisenberga. Powodem miała być troska o Błękitną Planetę. Przechodząc zatem ad rem, może wśród ciała profesorskiego są sympatycy totalitaryzmu. Miałem okazję zauważyć, że wraz z przyrostem ilości literek przed nazwiskiem, niejednokrotnie zmniejsza się ilość zdrowego rozsądku. Cóż, może niektórzy doszli, że najlepszym systemem jest totalitaryzm. W końcu za wierną służbę niemu, przynależenie do ZSMP czy PZPR, wielu doczekało się tych literek przed nazwiskiem - proceder bardzo powszechny w naukach społecznych i humanistycznych. I nic dziwnego, że ci serwiliści, "mierni, ale wierni", nie rozumieją, na czym polega uprawianie nauki sensu stricte. Dla nich to chyba kwestia jakiejś ideologii. Spotkałem się również z osobnikami o tzw. naukowym światopoglądzie - racjonalistami, antyteistami, którzy popełniali błąd a rebours. Oni uważali za prawdziwy pozytywistyczny pogląd o możliwości zaprojektowania społeczeństwa na desce kreślarskiej. Dla nich z kolei nauka miała być źródłem ideologii. No i też usprawiedliwiali na różny sposób rozwiązania, których nie powstydziliby się faszyści i komuniści.

W ramach lewicowych projektów społecznych przerabialiśmy aryjską fizykę, łysenkizm, biologię miczurinowską, materializm dialektyczny. A teraz mamy Singera wożącego się po świecie jak monarchę...

No cóż, nie zabraniam mu wygłaszać żadnych referatów. Niech mentalni faszyści i bolszewicy przyjdą posłuchać swojego mentora; nie jestem za cenzurą ideologiczną, 11 maja będą mieli okazję. Tylko dlaczego nie dopuszcza się ludzi głoszących całkowicie rozbieżne poglądy? Czy ci wszyscy racjonaliści, utylitaryści... jak ich tam zwał... zapomnieli, co powiedział ich najwyższy autorytet Voltaire: "Nie zgadzam się z Twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił Twego prawa do ich głoszenia." Tyle, że jeżeli nie pozwalamy jednej stronie wypowiadać swoich racji, to chyba powinna być równowaga. Skoro nie mógł Cameron, to i Singera nie należy wpuszczać. Sprawa bardzo logiczna, ale lewicowi cenzorzy wiedzą chyba wszystko lepiej niż taki jak ja "ciemny ludź".

Poznałem na uczelni mnóstwo cudownych ludzi, czego bym się w życiu nie spodziewał; wystraszyła mnie z początku totalna seksmisja na Biologii. W takim momencie jest mi jednak zwyczajnie wstyd za moją alme matris. Uniwersytet powinien stać na straży wolności debaty publicznej - to warunek jakiegokolwiek rozwoju! - a nie być w jej obrębie stroną.

wtorek, 26 maja 2009

Jak walczyć z AIDS?

Na początku lat osiemdziesiątych u grupki homoseksualistów w Los Angeles stwierdzono występowanie szeregu bardzo rzadkich schorzeń. Były to mięsak Kaposiego oraz zapalenie płuc wywoływane przez grzyba Pneumocystis jiroveci. Ten ostatni towarzyszy z reguły niedoborom odporności i jest bardzo rzadko stwierdzany, z reguły u pacjentów cierpiących na białaczki, chłoniaki lub otrzymujących leki immunosupresyjne. Mięsak Kaposiego - jak wyżej wspominałem - też jest bardzo rzadkim nowotworem. Wirusolodzy wyodrębnili następnie czynnik chorobotwórczy, który był w pewnym stopniu przyczyną wystąpienia wyżej wymienionych. Okazał się nim HIV. Wywoływane schorzenie określono mianem acquired immunodeficiency syndrome, czyli w skrócie AIDS.

Na tą chorobę do tej pory nie wynaleziono lekarstwa. Są stosowane pewne leki będące inhibitorami proteazy HIV oraz nukleozydowymi inhibitorami odwrotnej transkryptazy (dzięki temu enzymowi HIV może się niejako wbudować w genom zarażonego limfocytu T CD4+). Nie znana jest również szczepionka; o tej możemy póki co pomarzyć ze względu na duże tempo ewolucji wirusa. Nie ma co ukrywać, że to choroba śmiertelna. Terapia antyretrowirusowa jest w stanie przedłużyć życie zakażonego tym wirusem o kilkadziesiąt lat, jednakże nie jest w stanie go całkowicie wyleczyć, nie mówiąc już o powikłaniach czy wysokich kosztach leczenia. Co więc należy zrobić i jak z tą chorobą walczyć?

Wykonajmy najpierw taki prosty eksperyment myślowy. Na lotnisku przyleciał z Afryki człowiek, który nagle zaczął pluć krwią. Okazało się, że zapadł na gorączkę krwotoczną wywoływaną przez wirusy takie jak Lassa, Marburg czy Ebola (w każdym razie, któryś z tych przeze mnie wymienionych). No i co z nim zrobimy? Czy pozwolimy mu chodzić wśród zdrowych i zarażać, czy też go wyizolujemy od reszty społeczeństwa. Zaznaczyć należy, że gorączki krwotoczne mają bardzo wysoką śmiertelność. W przypadku Eboli może osiągać ona nawet 90%. Oczywistym rozwiązaniem wydaje się to drugie, ponieważ nie należy pozwolić, aby zaraza się szerzyła.

Teraz przenieśmy to na przykład HIV. Tutaj nie mamy śmiertelności rzędu kilkadziesiąt procent jak w przypadku wymienionych wyżej gorączek krwotocznych. W tym przypadku wiadomo, że zarażony umrze, tylko jest pytanie kiedy. Na zasadzie prostej indukcji dochodzimy do następującego wniosku. Jeżeli izolujemy chorych na choroby, u których śmiertelność wynosi kilkadziesiąt procent, to dlaczego nie robimy tego w przypadku zarażonych wirusem uśmiercającym wszystkich zarażonych? (Co prawda uśmierca pośrednio, do śmierci doprowadzają różne oportunistyczne zakażenia grzybicami, nietypowymi chorobami pierwotniakowymi wywoływanymi przez Microsporidia et cetera, co nie zmienia jednak takowego faktu). Dodam, że na bank izolowano by chorych na śpiączkę afrykańską - choć muchy tse-tse Glossina palpalis i Glossina morsitans oraz rezerwuary świdrowców Trypanosoma gambiense lub Trypanosoma rhodesiense u nas nie występują...

Tak więc, nie żadne prezerwatywy, których rozpowszechnianie prowadzi do uprawiania seksu z byle kim i byle gdzie dla samej mechanicznej czynności. Ponieważ ich skuteczność nie jest stuprocentowa, ponieważ kondom może się zsunąć lub pęknąć, a biorąc pod uwagę wzrost promiskuityzmu, ilość zarażeń raczej nie spadnie. Chorych na AIDS należy zwyczajnie od całej reszty społeczeństwa izolować. A wynika to ze stuprocentowej śmiertelności tego wirusa w perspektywie czasu. Również łatwo się roznosi. Co prawda, nie jest przenoszony przez komary, kleszcze, bąki i tego typu klasyczne owadzie wektory szeregu czynników chorobotwórczych i pasożytów, nie można się tym zarazić przez podanie ręki... ale można już na przykład zarazić się w salonie fryzjerskim, u dentysty - wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia nawet z bardzo drobnymi i/lub niedostrzegalnymi wręcz ilościami krwi ludzkiej. Możliwość roznoszenia się przez kontakty seksualne jest truizmem. Tak więc dlaczego nie izolować?

Zaraz odezwie się legion politycznie poprawnych, który stwierdzi, że jest to nieludzkie. Wrócić tutaj należy do początku. Czy człowiekowi zarażonemu na przykład gorączką krwotoczną pozwoliliby swobodnie poruszać się, a przy okazji zarażać dziesiątki, jeśli nie setki innych osób? Jestem w stanie przewidzieć ich odpowiedź. Brzmiałaby: "Nie, nie można na coś takiego pozwolić". Ale cóż, na AIDS spadło również dziwne odium politycznej poprawności, więc z tematem należy obchodzić się, jak z jajkiem. Swojego czasu, gdy JKM zaproponował podobne rozwiązanie, zaraz ściągnęło to gromy z jasnego nieba...

Można przewidzieć również pewien typ niemerytorycznej argumentacji, a mianowicie argumentum ad Hitlerum. Zaraz znajdzie się porównanie takich praktyk do działań nazistów. Dodam, że na mocy prawa Godwina taki argument powinien zakończyć dyskusję.

Poza izolacją, co należy czynić? Moim zdaniem za umyślne zarażenie wirusem HIV należy karać jak za morderstwo z premedytacją. Z punktu widzenia ostatecznych skutków niczym się to nie różni od na przykład pchnięcia nożem czy zastrzelenia - we wszystkich przypadkach kończy się to śmiercią. Adekwatna wobec takiego przewinienia byłaby zatem kara główna. Obok tego przeciwdziałać należy prostytucji i narkomanii; w końcu mało rzeczy sprzyja tak roznoszeniu się HIV jak wolny seks z kim popadnie oraz wielokrotne używanie tych samych strzykawek przez narkomanów. Tak samo punkty krwiodawstwa nie powinny przyjmować krwi od homoseksualistów jako grupy ryzyka.

Ciekawą sprawą jest również, dlaczego lewica wspiera wszystkie postulaty, dzięki którym AIDS się może tylko coraz bardziej panoszyć. Można tutaj dojść do dwóch wniosków. Pierwszy: może to rzeczywiście są idealiści, pięknoduchy, którym marzy się jakiś utopijny, lepszy świat od tego przezeń zastanego. Drugi jest bardziej przerażający. A może oni rzeczywiście pragną depopulacji?!

niedziela, 10 maja 2009

Odium politycznej poprawności

W czasach, kiedy byłem młodszy, zdarzało mi się jeździć na obozy dla wybitnie uzdolnionej młodzieży. Tego typu imprezy odbywały się z reguły w marcu oraz na przełomie kwietnia i maja, czasem w wakacje. W swoim czasie uchodziłem tam za zręcznego młodego pasjonata zoologii i paleontologii; doszedłem nawet do rangi stypendysty. Zadawałem się z szeregiem młodych ludzi interesującymi się różnymi dziedzinami nauk przyrodniczych i humanistycznych; o wielu z nich nie można powiedzieć inaczej niż że były to jednostki wybitne. Pewnego razu trafił się jednak osobnik, który wyraźnie odstawał. Był to głuchy przygłup wykazujący również problemy z koordynacją ruchową. Wydawało się, że zniknie tak szybko, jak się pojawił. Niestety, stał się elementem pejzażu na kilka ładnych lat. Zarzucaliśmy mu głupotę; fakt, chłopię nie miało nawet najbardziej podstawowej wiedzy z dziedzin, którymi rzekomo się interesowało. Wszystko to był groch o ścianę. Kadra obchodziła się z nim jak z jajkiem. My tego w tamtym czasie nie rozumieliśmy. Pochłonięci byliśmy inną problematyką, zresztą niejednokrotnie dzieje się tak do tej pory.

Jednak w pewnym momencie przyszło olśnienie. Doszedłem do banalnego wniosku. Gdyby wyleciał, jego mamuśka - a była to zadziorna kobieta - pewnie poszłaby z tą sprawą do jakiegoś Nigdy Więcej czy innej organizacji zajmującej się tropieniem przejawów rasizmu, antysemityzmu czy darwinizmu społecznego. Przez szereg lat oni byliśmy związani z organizacją pożytku publicznego. A to już bardzo dużo wyjaśnia. Nie chcieli oni bowiem, żeby jacyś nawiedzeni zarzucali im kierowanie się względami eugenicznymi, przez co mogliby mieć pieniądze z uzyskiwaniem funduszy.

Jakie były podstawy naszych zdziwień i ich działania? Nic innego jak polityczna poprawność. To jest współczesny lewicowy aksjomat, że o pewnych ludziach można wyrażać się tylko dobrze albo wcale. Wynika on z niczego innego tylko marksizmu kulturowego Gramsciego i szkoły frankfurckiej. Polega to na poszukiwaniu nowego proletariatu, którego prawa jakimś dziwnym trafem mają być zagrożone. W obecnych czasach dotyczy do kobiet, LGBT, Żydów, Murzynów oraz niepełnosprawnych. Tutaj nie można wyrażać się źle; dodam, że na wstrętnych katolików oraz własną grupę etniczną można wylewać w tym czasie kubły pomyj. Jakie to przynosi skutki prawne?

Dzięki politycznej poprawności mamy w USA na przykład kwoty rasowe na uniwersytety - to tzw. akcja afirmacyjna. Biednemu Murzynowi łatwiej się dostać na uczelnię niż tak samo majętnemu białemu. Nawet na filmach akcji musi być odpowiednia ilość Negrów. Oburzano się niedawno na Clinta Eastwooda, który nakręcił dylogię o bitwie o Okinawę. Pojawiły się zaraz zarzuty, że nie zagrał tam ani jeden Murzyn. Na cele politycznej poprawności próbuje się już naginać historię. Przecież w żadnej jednostce pierwszej linii w czasie drugiej wojny światowej nie mógł służyć czarny.

Zaczynamy również żyć w istnej Pedolandii oraz doświadczać jej licznych uroków. Gospodarz pensjonatu w Wielkiej Brytanii odmówił parze homoseksualistów łoża małżeńskiego - dodam, że czynił to również w przypadku heteroseksualistów nie będących małżeństwem. Oni, oczywiście, poczuli się wielce obrażeni i zawiadomili odpowiednie instytucje zajmujące się myślozbrodnią. W tamtym kraju w jednej szkole zorganizowano również tydzień LGBT. Chrześcijanie i muzułmanie nie zgodzili się wysłać tam dzieci. Pociągnięto ich za to do karnej odpowiedzialności; zarzut, jaki im postawiono, to nieprzestrzeganie obowiązku szkolnego. "Homosie" pchają się wszędzie, byle tylko były widoczne. Okazuje się również, że mają do gadania w takich rzeczach jak konkursy piękności... dla kobiet. Przecież to absurd, żeby taki zaburzony osobnik miał oceniać, która kobieta jest ładniejsza, a która brzydsza. To tak jakby osoba bez powonienia miała oceniać zapachy perfum lub indywiduum bez zmysłu smaku zostało postawione w roli degustatora win. Z takim jednak oczywistym nonsensem mieliśmy niedawno w USA, kiedy to wojujący pedał wpłynął na wynik konkursu na miss tego kraju.

Co jeszcze zawdzięczamy temu neomarksistowskiemu paradygmatowi? Mamy również równanie na siłę osób niepełnosprawnych. Nie rozumiem prawa, dla którego każdy budynek ma być dostosowany do potrzeb. Moim zdaniem o tym decyduje właściciel, kogo sobie życzy na swoim terenie, a kogo nie. Smutne to może być, okrutne, ale i prawdziwe, dotyczy to również osób niepełnosprawnych. Wyznawca tolerancji mógłby się tutaj wtrącić i zrazu padnie słowo-wytrych, że mamy tutaj do czynienia z dyskryminacją. To w takim razie wydający prawo jazdy dyskryminują osoby niewidome. Dlaczego bowiem nie można uzyskać tego dokumentu z pismem Broglie'a?

Nie rozumiem również sensu istnienia szkół integracyjnych w państwowym systemie szkolnictwa. Wielu psychologów i pedagogów sprzeciwia się tym placówką. Podają oni argument, że tam jest niższy poziom. No i rzeczywiście, jak można próbować intelektualnie upośledzonych i o normalnej inteligencji próbować nauczyć tego samego materiału. Przecież to oczywisty absurd na kółkach! Ten jednak, który to zauważy, zostanie automatycznie wytropiony przez apostołów politycznej poprawności, którzy zarzucą mu różne grzechy, w tym nawet związki z narodowym socjalizmem. Ich argumentacja będzie się sprowadzała do reductio ad Hitlerum. Mimo prymitywności argumentów uprzykrzą życie, a także dostawią człowiekowi łatkę. Przez to miał w świadomości społecznej wizerunek eugenika i/lub socjaldarwinisty.

Czasem lewacy wypominają jeszcze, że osoby niepełnosprawne nie są zachęcane do reprodukcji. A któż to powiedział, że wszyscy mają się obowiązek rozmnażać? Moim zdaniem o takich kwestiach to powinna rodzina decydować. Wynika to natomiast z mojego wcześniejszego wpisu Mea culpa. W przypadku takiego dzieciaka jak w pierwszym akapicie to rodzina by decydowała czy uznaje go za dorosłego i/lub zdolnego do pożycia seksualnego (ergo do rozmnażania się) czy też nie. (Nie wiem, czy to wynika z awersji do tamtego typka, ale na miejscu jego rodziców miałbym znaczne wątpliwości...) No i tak tego typu sprawy powinny być rozwiązywane.

Polityczna poprawność prowadzi do coraz większych absurdów. Pewne tematy stają się tabu. Spróbuj na przykład debatować na temat zależności judaizmu i chrześcijaństwa, jak to czyni ks. Chrostowski, staniesz się antysemitą. Powiesz, że homoseksualizm rozwija się pod wpływem czynników środowiskowych, będziesz homofobem. A na koniec. Podobnie jak JKM skrytykuj szkoły integracyjne? Dostaniesz łatkę eugenika lub darwinisty społecznego. W efekcie kanalizuje się dyskusję, a argumenty zastępuje erystyką i ideologią.

piątek, 20 marca 2009

Psy Pawłowa, polityczna poprawność, no i dlaczego istnieją Żydzi?

Dosyć dawno temu głośna była sprawa pewnego studenta Harvardu. Został on ukarany grzywną za to, że nie chciał powiedzieć "Afroamerykanie z Belgii". Mamy tutaj do czynienia z oczywistym absurdem, ponieważ wymieniony kraj nie znajduje się w Ameryce. Jednakże dla apostołów politycznej poprawności nie ma to żadnego znaczenia. Kierują się oni mottem Hegla - jeśli coś nie zgadza się z rzeczywistością, to tym gorzej dla niej. Sprawa ta pokazuje skalę pewnego zjawiska. Polityczna poprawność poczyniła spustoszenia w ludzkich umysłach. Teraz o pewnych zjawiskach nie można głośno mówić, ponieważ automatycznie zostanie się zaatakowanym za myślozbrodnię. Niech ktoś się spróbuje źle wyrażać o muzułmanach na przykład, że np. nie chcą się asymilować. Zostanie napiętnowany jako "ksenofob" i "rasista".

To jest jednak nic. Jeżeli ktoś źle wyraża się o Żydach, prawdopodobnie policja politycznej poprawności złamie mu życie. Ta nacja traktowana jest jak swoisty Herrenvolk, ponieważ zabicie Żyda znaczy więcej niż uśmiercenie Goja. Przykład to penalizacja kłamstwa oświęcimskiego. Jeżeli ktoś stwierdzi, że np. ludobójstwa Polaków na Wołyniu nie było w 1943 roku, to nic się nie wydarzy. Jeśli natomiast zostanie napisane, że komory gazowe w Auschwitz nigdy nie istniały, osoba, która się tego dopuści, zostanie gorzej potraktowana niż morderca czy pedofil. Wypowiadać się zatem można o Żydach tylko w kategoriach, że to najlepsza nacja na świecie. Każdy, kto zaneguje ten dogmat politpoprawności, zostanie zaatakowany przez rozszalałe psy Pawłowa, które wytropią antysemityzm na poziomie cząstek elementarnych.

Ostatnimi czasy, Artur M. Nicpoń napisał: Swoja drogą, ciekawy jest ten żydowski tropizm do banków, lichwy itp. brzydkich spraw. Później się dziwią, że nimi wściekli ludzie w piecach palą. Niedługo potem pojawił się komentarz Kaśki Pyzol, który zasugerował brak przyzwoitości autora tekstu (ergo antysemityzm).

Ja nie rozumiem, skąd taka histeryczna reakcja. Wystarczy, że padło magiczne słowo na ż. Herrenvolk został obrażony, a tak być nie może! Nie potrafię zrozumieć jednej prostej rzeczy. Przecież ci ludzie wychodzą z założenia, że wszystkie rasy i nacje są równe. Tak więc, dlaczego tak chętnie zakładają, że Żydzi są jakimiś nadludźmi? Czy to nie jest nonsens?

Dodam jeszcze, że Nicpoń miał dużo racji. Zastanówmy się w ogóle, dlaczego Żydzi w ogóle istnieją, a inne ludy starożytne jakoś nie. Nikt nie widział przecież Fenicjan, Asyryjczyków, Hurytów, Babilończyków, Hetytów - oni wszyscy rozpłynęli się w mroku dziejów. To w takim razie, dlaczego Żydzi przetrwali, mimo tego, że od powstania Bar Kochby zmuszeni byli do życia w diasporze. Powiedzmy sobie szczerze, jak to się dzieje, że nikt się nad tym fenomenem nie zastanawiał.

A przecież jest on oczywisty. Musieli zdradzać na prawo i lewo, żeby przetrwać. Inaczej rozpłynęliby się w ludach, na których terenie przyszło im żyć jak wszystkie inne ludy starożytne. Skąd się brały pogromy Żydów? Nie z nieba, że o to ciemnota chrześcijańska żądzy krwi dostała. To próbuje nam wmawiać laicka lewica, że nasz system wierzeń jest zły itd. Przyczyna była o wiele bardziej prozaiczna: nikt nie toleruje na swoim terenie zdrajców. A Żydzi to naród kosmopolityczny bez przywiązania do jakiejkolwiek ziemi, więc co to oznaczała dla nich zdrada. To było w wielu przypadkach pustosłowie. Ilu carskich kapusiów wiadomego pochodzenia powieszono podczas powstania listopadowego? Ilu potem wysługiwało się Ochranie? A ilu jeszcze potem działało w Komunistycznej Partii Polski?

Żydzi również byli przywiązani do czystości krwi, jak mało który lud w dawnych czasach. Skąd się niby wziął przepis, o tym, że Żydem zostaje się po matce? Po co bowiem taka formalizacja? Czasem celowo indukowali pogromy, traktując je jako formę negatywnej eugeniki i poprawę kondycji rasy. Richard von Coudehouve-Kalergi, na którego kiedyś się powoływałem, uważał, że Europejczycy mimochodem wytworzyli "duchowy naród panów". Ów autor zakładał, że to Żydzi - jako naród bez ojczyzny - będą rządzić rasą o wyglądzie staroegipskiej powstałej z wymieszania się ludów Europy i Azji.

Dlaczego o tym nikt nie pisze? Psy Pawłowa dbają bowiem o to, żeby w dużej mierze urojonym "antysemitom" pozamykać usta. Jeżeli jakieś wydawnictwo opublikowałoby coś takiego, to na pewno zajęłoby się nim stowarzyszenie "Nigdy Więcej". Sekundowaliby różni pożyteczni idioci, którzy na myśl o tym, że ktoś się Żydach niepochlebnie wyrażał, dostaliby białej gorączki. Gdyby coś takiego napisał jakiś historyk, to złamaliby mu życie.

Kiedyś doszedłem do wniosku, że kierując się współczesną polityczną poprawnością, powinno zakazać się korzystania z układu okresowego pierwiastków chemicznych. Wrócić się powinno np. do oktaw Meiera. A dlaczego? Dymitr Mendelejew nie lubił bowiem Żydów, sympatyzował zresztą z Czarną Sotnią. No i gdzie jesteście, apostołowie politpoprawności, skoro tego aktu "antysemityzmu" w każdej książce do chemii nie dostrzegacie?

poniedziałek, 7 lipca 2008

Oświeceni Arabowie - poprawiania historii ciąg dalszy.

Totalitarna władza mająca na celu remodelowanie społeczeństwa od podstaw siłą rzeczy musi się zajmować poprawianiem nauki. W przypadku przyrodoznawstwa jest to zadanie stosunkowo ciężkie, choć mimo wszystko wykonalne. Świadczy o tym dobitnie casus globalnego ocieplenia, zakazu używania freonów czy ukazywanie normalności homoseksualizmu. Natomiast nauki społeczne i humanistyczne (na Zachodzie nazywa się to arts) są jeszcze lepszym polem do działania dla wszelkich propagandzistów chcących dokonać machinacji. Wynika to po prostu z ich natury, ponieważ opierają się w dużej mierze na interpretacji; a to jest już bardzo dużo, jeżeli chce się pewne rzeczy poprawić tak, aby zleceniodawca był zachwycony. Dochodzimy tutaj do pewnego punktu. A mianowicie lepienie nowego człowieka nie może się odbyć bez pisania de novo jego przeszłości...

Historię próbowało poprawiać już wielu. W nazistowskich Niemczech część historyków i archeologów służalczych w stosunku do tego reżimu szukała dowodów na istnienie w dalekiej przeszłości jednego wielkiego aryjskiego państwa obejmującego znaczne połacie Eurazji, które to miało być odpowiedzialne za rozwój wszystkich cywilizacji kiedykolwiek istniejących, zaczynając na prekolumbijskich, a kończąc na staroegipskiej. Wszędzie też mówione jest, jaki to Pinochet był straszny, a zapomina się przy okazji, że zgładził głównie morderców i złodziei, którym taki koniec się po prostu należał. Nie mówi się, że Salomon Morel odpowiada za śmierć większej ludzi niż El Presidente. W identycznym świetle jak Pinochet stawiany jest Franco - jakoś nie mówi się, że bez niego kontynent mógł ulec sowietyzacji. Ale za to wyłaniają się kolejni wielcy humaniści. Che Guevarra - z mordercy, gwałciciela, pedofila i zwykłego kryminalisty staje się bojownikiem o wolność. Włodzimierz Lenin odpowiedzialny za rozpętanie całego bolszewickiego piekła też ukazywany jako wybitny, światły intelektualista. Nie zapomina się również o Józefie Wissarionowiczu. Okazuje się, że lubił czytać Dostojewskiego, był miłośnikiem kina, a to, że stał się tyranem, to dlatego, że ojciec bił go w dzieciństwie. W magiczny sposób zmniejsza się też ilość ludzi, do których śmierci się przyczynił. Ale to jest jeszcze nic.

Od dłuższego czasu pokazuje się nam, że w średniowieczu to Arabowie byli tymi oświeconymi, którzy stali od nas o kilka poziomów wyżej. My w tym czasie byliśmy ciemni jak ziemia, toczyliśmy wojny, nie rozwijaliśmy żadnej nauki, a do tego nasze fanatyczne chrześcijaństwo. Arabowie wtedy mieli oświecony islam, który jakimś dziwnym trafem w XV wieku kompletnie zdegenerował. Tłumaczy się to tym, że główny wpływ na islam zdobyły wtedy nurty skrajne, jak chociażby wahabityzm i to one doprowadziły do chorobliwego zastoju. Mówi się, że dopiero wówczas cywilizacja Zachodu była w stanie ruszyć na podbój świata.

To jest kolejny politycznie poprawny mit, jaki się nam wciska. Dodatkowo zgodny z zaleceniami o multi-kulti. Pokazuje, że islam jest całkiem dobry, a przynajmniej taki był, natomiast chrześcijaństwo prowadzi do degeneracji i braku jakiegokolwiek rozwoju naukowo-technicznego. Czego tu się można zatem doszukać? Mimo wszystko mamy ukryty tutaj atak na chrześcijaństwo, a przede wszystkim na rzymski katolicyzm. A dlaczego to jest mit? Islam zawsze był taki jak jest dzisiaj. Nic się nigdy nie zmieniło. Brak podmiotowości jednostki i stawianie na masę ludzką tak mocno podkreślane w islamie do jakiegokolwiek postępu przyczyniać się przecież nie może. Tak więc to całe gadanie o islamie oświeconym nadaje się jedynie na śmietnik.

Weźmy chociażby podstawowe fakty historyczne. Dlaczego kalifat arabski rozciągał się między Atlantykiem a Chinami? Po pierwsze kraje, które ucierpiały na podbojach arabskich miały w tym czasie znaczne kłopoty wewnętrzne. Przecież w Bizancjum mieszkańcy Syrii i Afryki Północnej musieli płacić chorobliwie wysokie podatki. Zostało to wyniesione jeszcze z Imperium Rzymskiego przed podziałem, ponieważ w okresie Dioklecjana doszło do znacznych zmian w prawie dotyczącym obciążeń fiskalnych. Opodatkowana została wszelka własność oraz usługi. Mieszkańcy Bizancjum mieli zatem tego po prostu dosyć i woleli zmienić państwo. Persja Sasanidów wówczas miała kłopoty wewnętrzne, ponieważ doszło w niej do wojny domowej. Podobnie rzecz miała się z państwem Wizygotów na terenie obecnej Hiszpanii. Gdyby Cesarstwo Bizantyńskie miało normalny system taksów, a Wizygoci czy Persowie nie byliby wciągnięci w konflikty wewnętrzne, to Arabowie by się nie ruszyli na centymetr z Półwyspu Arabskiego. Wziąć jeszcze trzeba pod uwagę, że w epoce przedmuzułmańskiej mieli oni wielkie kłopoty z poszczególnymi władcami Etiopii (wówczas państwa Aksum), którym czasowo zdarzało się opanować część obecnego Jemenu. Reasumując, powstanie kalifatu o tak wielkiej powierzchni było jedynie dziełem bardzo szczęśliwego zbiegu okoliczności.

Mówi się też dużo, że Arabowie górowali nam mieszkańcami ówczesnej Europy pod każdym względem. Wykonajmy tutaj taki eksperyment myślowy. Jeżeli jeden przeciwnik miałby dwupłatowce wyposażone w karabiny maszynowe, a drugi średniowiecznych rycerzy, to który powinien wygrać. Oczywiście, że pierwszy. To w takim razie, dlaczego ci oświeceni Arabowie nie podbili całej Europy? Co więcej, majordom Karol Młot zatrzymał ich ekspansję pod Poutiers w 712 roku. Kilkadziesiąt lat po tym zwycięstwie Karol Wielki wyparł ich z Pirenejów oraz części współczesnej Katalonii. No i gdzie tu ta wielka przewaga techniczna, militarna i intelektualna? Gdzież się ona schowała, jeżeli ciemny, zacofany, głupi i brudny mieszkaniec ówczesnej Europy był w stanie wyrzucić ze swojego terytorium wielce oświeconego Araba? Jak to jest po prostu? Widać już na tym przykładzie, że ten politycznie poprawny mit genialnego Araba i odurnionego przez chrześcijaństwo Europejczyka kompletnie nie trzyma się kupy.

Wiele też mówi się o tym, że Arabowie wpłynęli pozytywnie na rozwój nauki i techniki. Czy na pewno? Przecież cyfry nazywane arabskimi są tak naprawdę hinduskie i to z VII wieku. Papier to wynalazek chiński, a destylację alkoholową prawdopodobnie przeprowadzali już wcześniej Persowie i inne ludy zamieszkujące tamte ziemie. Odnośnie nauki i techniki arabskiej, należy się w tym momencie dłuższy wstęp. Jak wiemy Aleksander Wielki opanował znaczne ziemie Bliskiego Wschodu, w tym również Baktrię. Po najeździe Partów na Seleucydów, powstało na jej terenie państwo greko-baktryjskie, które rozszerzyło szybko swoje ziemie. Zniszczył je najazd Saków w 130 r. p.n.e. Ostały się jednak resztki w zachodnich Indiach, które przetrwały do pierwszego wieku naszej ery, po czym zostały opanowane przez państwo Kuszanów. To w III w. popadło w zależność od Persji Sasanidów i w krótkim czasie upadło. Widać, że ta hellenistyczna tradycja wędrowała pomiędzy poszczególnymi kulturami obszarów Azji Środkowej. Persowie odziedziczyli wiele osiągnięć naukowo-technicznych właśnie za ich pośrednictwem. A Arabowie nawet tego nie poczynili! Do budowy dróg, zamków, obiektów militarnych wykorzystywani byli perscy inżynierowie. Tak powstała między innymi słynna Alhambra. Arabowie najzwyczajniej w świecie nie byli w stanie tego zrobić. A my w tej rzekomo zapyziałej Europie w tym czasie wznoszono wielkie fortyfikacje, a w niedługim czasie zaczęto budować gotyckie katedry. I to wszystko samodzielnie. My nie potrzebowaliśmy zatrudniać nikogo, aby za nas zaprojektował i wybudował. A ci genialni rzekomo Arabowie musieli mieć do postawienia jakiejkolwiej fortyfikacji całego sztabu perskich najemników...

Widać, gdzie się nadają te politycznie poprawnie mity mające ukryty cel gloryfikację społeczeństwa multikulturalnego oraz atak na chrześcijaństwo. To kolejny sprzeczny z historyczną wiedzą wykwit propagandy, który - jeżeli ma się krytyczne podejście - zdemaskować trudno nie jest. Ale niestety, wielu ludzi jest tegoż pozbawiona i dlatego dają się sobą wodzić jak marionetkami.

poniedziałek, 12 maja 2008

Słownik terminów lewicowych (według, rzecz jasna, Oświeconych)

aborcja - usunięcie pasożytniczej części ciała porównywalne z wycięciem wilka u pomidora. Gdyby dziecko się urodziło mogłoby uprzykrzyć życie matce, gryząc jej cycka, zohydzić wygląd zewnętrzny, a przez to ograniczyć ekspresję jej osobowości, jak również ograniczyć stan majątkowy rodziny, prowadząc do biedy. Świadectwo wolności i emancypacji kobiet.

anarchizm - znany również pod nazwami anarchokomunizm, ustrój gwarantujący człowiekowi pełną wolność i równość z innymi bez zwierzchniej władzy państwa.

antyfaszyzm - zwalczanie odłamów -> skrajnej prawicy i wrogów wolności.

antyklerykalizm - zwalczanie instytucji Kościoła jako pasożyta państwa zatruwającego ludziom umysły bredniami.

antysemityzm - cecha światopoglądu ->prawicy, polegająca na nienawiści do Żydów, polega na mówieniu o nich złych rzeczy.

aseksualizm - jedna z ->orientacji seksualnych wyrażająca się brakiem popędu seksualnego do czegokolwiek.

ateizm - jedyny właściwy światopogląd polegający na wyszydzaniu metafizyki, zaprzeczaniu jej istnienia, niejednokrotnie związany z -> antyklerykalizmem. Ateizm charakteryzuje ludzi mądrych, inteligentnych i niewykształconych potrafiących odrzucić wiarę w Latające Potwory Spaghetii.

biseksualizm - jedna z ->orientacji seksualnych wyrażająca się pociągiem do obydwu płci, forma normalnego zachowania w przeciwieństwie do ->konserwatyzmu.

biurokracja - rodzaj dobrodziejstwa, gospodarujący za nas pieniędzmi. Bez tego pewnie zostałyby one wydane na głupoty albo przepite.

Bóg - nieistniejąca istota, której istnienie próbuje nam wmówić ->prawica i ->Kościół.

Che Guevarra, Ernesto - bojownik o wolność, walczył z -> reakcją i ->ciemnogrodem, zabijając ich własnoręcznie, dlatego jest taki wielki.

ciemnogród - grupa ludzi uważających się za ->prawicę i wyznających ->konserwatyzm. Są to ludzie mało inteligentni, modlą się do Latających Potworów Spaghetti.

człowiek - istota obdarzona wolną wolą i rozumem, człowiekiem nie może być zatem zarodek, płód, starzec, dziecko z zespołem Downa oraz prawicowiec.

Dawkins, Richard - brytyjski zoolog, obok Lenina, Marksa, Mao i Stalina jeden z największych myślicieli wszechczasów, demaskator ludzkiej głupoty wyrażającej się pod postacią ->religii. Autor książki God Delusion będącej nową biblią ->humanizmu.

eutanazja - możliwość godnego zakończenia żywota na życzenie swoje lub swojej rodziny. Legalność eutanazji oznacza wolność w dysponowaniu własnym życiem.

faszyzm - odłam ideologii skrajnie prawicowej, jest skrajnie rasistowski, ksenofobiczny i nacjonalistyczny. Dopuścił się ogromnych zbrodni. Jego odłamem jest -> nazizm.

Franco, Francisco - generał, zbrodniarz, kryminalista, faszysta, w późniejszym okresie kapitalistyczny wróg wolności. Dopuścił się przerażających zbrodni (między innymi bombardowanie Guerniki).

homoseksualizm - normalna orientacja seksualna, podobnie jak heteroseksualizm. Nie jest to żadna choroba, jak twierdzi ->prawica. Forma normalnego zachowania.

heteroseksualizm - najgorsza orientacja seksualna, przyczynia się do wzrostu przyrostu demograficznego oraz większej degradacji środowiska.

humanizm - nowa jedyna właściwa religia, opowiadająca się za wolnością jednostki i zapewnieniem jej dobra.

kapitalizm - system, w którym występują biedni i bogaci, a ci drudzy eksploatują tych pierwszych jak tylko mogą. Rodzaj niewolnictwa, podobnie jak ->konserwatyzm

katofundamentalizm - postawa wyrażająca się mocnym sprzeciwem wobec ->aborcji, ->eutanazji, związków zawieranych przez ->homoseksualistów, odłam ->skrajnej prawicy.

Keynes, John Maynard, najwybitniejszy ekonomista wszystkich epok, wykazał wyższość sterowanej gospodarki nad wolnym rynkiem.

komunizm - idealny system, w którym wszystko jest państwowe, a władza aktywnie zwalcza wszystkie brednie w jakie wierzą ludzie.

konserwatyzm - oznaka debilizmu, wiara w jakiejś bliżej nieokreślone martwe wartości, przejaw życzeniowego myślenia, wyrażający się między innymi sprzeciwem wobec ->aborcji, ->eutanazji, a w ten sposób ograniczający wolność człowieka podobnie jak ->kapitalizm. Rodzaj choroby psychicznej.

koprofilia - rodzaj normalnego zachowania polegający na smarowaniu się wydalinami.

Kościół - pijawka na ciele społeczeństwa, którą powinno się opodatkować i kontrolować, jak najmocniej. W zasadzie wszystkie jego majątki powinny ulec ->nacjonalizacji.

Lenin, Włodzimierz Iljicz - jeden z najwybitniejszych myślicieli wszechczasów, który rozpoczął budowę lewicowego raju na Ziemi pod postacią ->ZSRR.

lewica - jedyna prawdziwa, w przeciwieństwie do chorej umysłowo ->prawicy, formacja intelektualna stawiająca na wartości humanistyczne, wolność jednostki oraz ekspresję jej osobowości.

Mao, Tse Tung, wybitny myśliciel, autor Czerwonej Książeczki, wróg reakcji i ciemnogrodu, przyjaciel wolności.

Marks, Karol - być może najwybitniejszy myśliciel wszechczasów, ojciec socjalizmu naukowego i komunizmu.

liberalizm - możliwość ->aborcji, ->eutanazji, ->promiskuityzmu, uprawiania seksu na wolnym powietrze. Mowa tutaj o liberalizmie obyczajowym, ekonomiczny jest bowiem od czasów ->Johna Maynarda Keynesa trupem.

nacjonalizm - łagodniejsza odmiana faszyzmu, również odłam ->skrajnej prawicy.

nacjonalizacja - przejęcie przez państwo majątków i/lub środków produkcji, kończy się to dobrze, o czym pisali ->Marks i ->Keynes.

naród - twór wydumany przez prawicę, aby koniecznie bronić starego porządku przed władzami lewicowymi i humanistycznymi.

nazizm - skrajnie prawicowy system społeczny, który dopuścił się zbrodni na Żydach, socjalistach i komunistach.

orientacja seksualna - rodzaj zachowania się, najgorsza możliwa to heteroseksualna.

pedofilia - forma zabawy z dziećmi.

Pinochet, Augusto - dyktator, faszysta, zbrodniarz, kapitalistyczny i konserwatywny wróg wolności.

polityczna poprawność - sposób grzecznego wyrażania się o mniejszościach etnicznych i seksualnych.

prawica - chora umysłowo formacja intelektualna, konserwatywna, kapitalistyczna, wrogowie wolności i wartości humanistycznych

progresja podatkowa - sprawiedliwy system podatkowy, w którym bogaci płacą wyższe podatki, a biedni niższe, w zależności od ich dochodów.

promiskuityzm - światła postawa polegająca na częstym zmienianiu partnerów seksualnych.

prywatyzacja - naruszanie praw i wolności człowieka, przejęcie państwowego zakładu przez bogacza i kapitalistę.

reakcja - synonim sił prawicowych i konserwatywnych chcących zburzyć nowy wspaniały ład.

religia - wiara w Latające Potwory Spaghetti (jak na przykład ->Boga), przejaw ograniczonych zdolności umysłowych lub skrajnego idiotyzmu.

skrajna prawica - przejaw choroby psychicznej, idiotyzmu. Jej odłamy to: ->katofundamentalizm, ->ultrakapitalizm, ->nacjonalizm, ->faszyzm, ->nazizm.

socjalizm - idealny system polityczny, w którym za darmo jest szkoła, służba zdrowia, ubezpieczenie. Daje w ten sposób człowiekowi więcej wolności.

sprawiedliwość społeczna - dbanie o to, aby każdy miał równe szanse rozwoju.

Stalin, Józef Wissarionowicz - wybitny myśliciel, humanista, z powodu środków użytych w walce z -> reakcją i ->ciemnogrodem postać mocno kontrowersyjna, ale uznawana za bohatera.

trockizm - międzynarodowy socjalizm, system stworzony przez Lwa Trockiego, realizowany obecnie w Unii Europejskiej. Opiera się również na nim ideologia ->zielonych.

ultrakapitalizm (synonim minarchizm) - krańcowa postać niewolnictwa, polegająca na ->prywatyzacji wszystkiego z wyjątkiem armii, policji, ochrony środowiska, więziennictwa i sądownictwa.

Unia Europejska - organizacja mająca na celu szerzenie wartości humanistycznych, wolności, równości między narodami, dbanie o dobro jednostek ludzkich z użyciem ->biurokracji.

zieloni - ruch społeczny stawiający sobie za główny cel ochronę środowiska, wychwalający ->aborcję, ->eutanazję, ->homoseksualizm, jako sposoby na rozmnażanie się człowieka i ograniczenie dewastacji środowiska. Pogrobowcy ->trockizmu.

Żydzi - najlepsza nacja na świecie, nadludzie, nie można na nich krzywo patrzeć, ani się o nich krytycznie wyrażać.