poniedziałek, 23 czerwca 2008

Król kier

Październik 1918 roku. Niemcy wycofują się z francuskiego miasteczka, uprzednio je zaminowując. Uciekli z niego praktycznie wszyscy mieszkańcy. Do miasta wkroczyć ma pułk żołnierzy brytyjskiej. Wysyła na zwiad jednego z nielicznych żołnierzy władających językiem francuskim - z zawodu ornitologa. Ten dostaje się na jego teren i wkracza na teren szpitala psychiatrycznego. Jego pensjonariusze uznają to za swoisty znak, no i opuszczają teren zakładu, a następnie zajmują opuszczone nisze po normalnych mieszkańcach...

Tak się zaczyna film Król kier. Dostrzegalna jest pewna analogia z zacytowaną przeze mnie w poprzednim tekście wypowiedzią przedstawiciela skrajnej lewicy. Czy znajdujemy się tutaj wszyscy piszący na blog.media.pl w swoistym psychiatryku, jakimś ciężkim lochu porównywalnym do tego rodem z Milczenia owiec. Można się tutaj zastanawiać, a kto niby ma być Hannibalem Lecterem... jeżeli już stosujemy taką głęboką analogię. Fajnie, tylko dlaczego ten rzekomo loch dla obłąkanych uważam za jedną z nielicznych ostoi normalności i obiektywizmu? Czyżbym był obłąkany? Można to potraktować jako pieśń odległej przyszłości, ale teoretycznie jak to lewackie superpaństwo (w sensie Mumia Jewropejska) będzie się rozwijać dalej, to można wylądować w kaftanie za zarzuty typu katoagresja i syndrom RWA. Nie wiadomo też, czy się nie będzie reedukowanym na Dalekiej Północy pracą, głodem i zimnem. Ale cóż, lewactwo sprzeciwu nie znosi i takie było zawsze.

Z jednym jestem w stanie się zgodzić, że Salon24 stał się Psychiatrykiem24. I nie chodzi tutaj o ucieczkę paru wojujących ateistów. Po nich nikt tam płakać nie będzie, chyba że Pandada czy Galopujący Major. Ale cóż, jeżeli dochodzi tam do cenzury, ludzie przepadają jak kamień w wodę... i to po prawicy, to chyba określenie Psychiatryk24 jest uzasadnione. Niektórzy, podobnie jak Karlin się wycofują z tego przybytku, to jest coś nie tak. Raczej prawica ostatnimi czasy jest tam gnębiona i to od czasów zwycięstwa w październikowych wyborach. Trzeba było się dopasować do nowego porządku na zasadzie umarł król, niech żyje król!; z tego wynika wszystko, co się tam działo w ciagu ostatnich miesięcy. Dodam, że już trzeci raz nie mam zamiaru tam wracać. Po prostu - jak już wcześniej wielokrotnie zaznaczałem - pisanie z ludźmi o pewnym wzorcu mentalności w jednym miejscu nie przystoi.

W Królu kierze na zakończenie wysłany żołnierz stanął goły z klatką z gołębiem pod bramami zakładu dla umysłowo chorych. No cóż było mu najwyraźniej lepiej wśród tego typu ludzi...

...teraz dochodzę do wniosku zdecydowanie, że zdecydowanie lepiej jest mi właśnie w towarzystwie ludzi o wyrazistych poglądach, będących z punktu widzenia tejże (ch)lewicy wariatami. Przynajmniej tutaj panuje wolność słowa, a nie wolność do ataków słownych ze strony lewactwa i udawania, że jak oni plują, to pada deszcz. Dodam, że każda riposta prawicy na ich reakcje była traktowana jako agresja i przyczynek do blokowania możliwości komentowania lub bloga w ogóle albo orwellowskich zniknięć. Tutaj na szczęście tego nie ma. Czy jest tutaj takie schlebianie wszystkim po kolei? Też nie ma. Ostatnio na przykład nie zgadzałem się z Kontrrewolucjonistą, kiedyś tam ostro dyskutowałem też z Kukim i W.s_media w jednym wątku na forum. Tak więc lizania po jajkach, że pozwolę sobie użyć takiego określenia, na pewno tutaj nie ma. Poza tym ludzie o prawicowych przekonaniach to są zwykle indywidualiści twardo broniący swoich racji. Ciężej im się będzie ze sobą współpracować niż lewicowcom. Po stronie naszych oponentów jest zwykle ein Reich, ein Volk, ein Führer. Oni muszą grać w większej grupie, bo inaczej nie mogą. Po prostu ten tekst nie jest niczym innym, jak przyznaniem się do porażki w walce z ultrakonserwatystami, a w zasadzie stanowi oddanie pola walkowerem. Podobnie jak te wyzwiska pod ich adresem, wskazujące o stopniu indoktrynacji. Napisane jest też wyraźnie, że autor tych określeń nie może walczyć sam w pojedynkę; czy to nie jest ewidentne przyznanie się do porażki?

A pointa może być taka. Nie od dzisiaj wiadomo, że better dead than red. Tak więc już lepiej być hiperprawicowym królem kier niż zdrowym lewakiem.

Brak komentarzy: